GoldenLine.pl  FaceBook  linkedin  Profeo  Google+  Nasza-Klasa  FILMWEB  wiki  last.fm  Flickr  linkedin  Allegro  EveryTrail

Znika łódzkie Chinatown – koniec pewnej epoki

12 października 2011 | 10 komentarzy | Kategorie: Osobiste

Właśnie dowiedziałem się od mojego przyjaciela Bartosza (mieszkającego w Łodzi bardzo blisko Piotrkowskiej), o tym że właśnie znika łódzkie Chinatown!

Miejsce to miało swoje lepsze i gorsze chwile ale w mojej ocenie interesująco wpisało się w klimat centrum Łodzi i samej ul. Piotrkowskiej, czyli najdłuższego traktu handlowego w Polsce i jednego z najdłuższych w Europie.

Czym było łódzkie Chinatown?

Był to mały pasaż powstały z wyburzenia kilku budynków usytuowanych obok dawnej fabryki Franciszka Ramischa (zaprojektowanej przez Hilarego Majewskiego, w której znajdowała się tkalnia oraz przędzalnia wyrobów bawełnianych).

Właśnie w tym pasażu swoje miejsce odnalazło, w czasach świetności, nawet kilkanaście budek serwujących chińskie oraz wietnamskie specjały. Niejednokrotnie serwowano tam również dania podobno nie istniejące w tych orientalnych krajach lecz specjalnie przygotowane na nasz rynek :)

Któż nie zna sławnych sajgonek, kurczaka słodko-kwaśnego lub wieprzowiny z bambusem albo ryżu smażonego z wieprzowiną i kurczakiem?

W Krakowie popularne są kebaby, a u nas w Łodzi najpopularniejszym „szybkim jedzeniem na wynos” przez wiele lat były właśnie dania orientalne pochodzące z pasażu przy Piotrkowskiej 138.

Wszystko to jednak właśnie jest wyburzane, ponieważ znalazł się inwestor, który chce zupełnie odmienić ten fragment miasta. Podobno po oczyszczeniu całego terenu i renowacji fabryki Ramischa stworzone będzie tam centrum kulturalne o nazwie Off Piotrkowska. Czytałem również, że na części terenu powstanie Nowe Chinatown ale o bardziej zaostrzonych wymaganiach sanitarnych, czyli np. nie będzie biegających wszędzie gołębi :)

Pierwszy raz do łódzkiego Chinatown trafiłem w liceum, jakoś w 1997 lub 1998. Co ciekawe wybrałem się tam na sajgonki i piwo w większej grupie, w której był jeden z komentujących na mojej stronie znajomych – ciekawe czy wie, że to o Niego chodzi? :)

Potem tzw. „wietnamczyk” towarzyszył mi podczas większości spotkań ze wspominanym na wstępie Bartkiem, podczas pisania pracy magisterskiej, tzw. wyjść „na miasto” oraz późniejszych odwiedzin w Łodzi (po przeprowadzce do Krakowa). Co więcej – ilekroć oprowadzałem kogoś znajomego po Łodzi – zawsze pasaż przy Piotrkowskiej 138 był obowiązkowym przystankiem :)

Niestety do Łodzi wybieram się dopiero za tydzień, a właśnie teraz wyburzane są ostatnie budki i nie będę miał już szansy wybrać się do łódzkiego Chinatown na ostatnią wieczerzę!

W związku z tym Bartek postanowił 7 października 2011 zaraz po północy wydrukować moje zdjęcie i wybrać się z moja „kopią 2D” na taki posiłek – poniżej możecie zobaczyć – jak się „bawiliśmy” i co jedliśmy:

                      

Jeśli ktoś nie był w łódzkim Chinatown, nie wie gdzie się znajdowało i nie wie jak wyglądało, to może zerknąć na poniższą mapę i zdjęcie satelitarne:


Wyświetl większą mapę

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:
.

Może zainteresować Cię jeszcze:

10 komentarzy

  1. Łza się w oku kręci, choć nie jadałem tam za często, to każdy wie, że to kultowy element centrum Łodzi.

  2. Ominęło mnie niestety, a lubię wschodnią kuchnie (pseudo wschodnią mniej) a sajgonki i kuciaka słodko kwaśniego szczególnie.

  3. To może przy okazji tego tamatu zadam pytanie – Która Chińska restauracja najlepsza w Krakowie? Ja osobiście polecam tą przy rondzie grzegórzeckim (miedzy bankiem PEKAO a osiedlem Wiślane Tarasy)

  4. @WSZYSCY – Uwaga, uwaga! Byłem tam przedwczoraj w nocy i okazuje się, że jeszcze dwie budki stoją. Tak więc, jeśli ktoś jeszcze miałbym ochotę to jest szansa…

    @Kamil Maciejewski – Jak to możliwe, przecież spędziłeś w Łodzi dobrych kilka lat. Gdzie się stołowałeś „na mieście”?

    @Michał Grzesiczak – A czy w Twoich okolicach też tego typu miejsca są popularne?

    @manaro – Szczerze mówiąc ja jadam czasem (na telefon) z Phuong Dong (Lea 34) i byłem też chyba z dwa razy w knajpie przy Rondzie Mogilskim – mogę polecić.

  5. Sandgirl

    W czasie studiow China Town to byl moj drugi dom… znaczy drugi akademik…. unikat na skale krajowa :( :( :(

  6. @Sandgirl – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz!
    Skoro byłaś w China Town częstym bywalcem, to na 100% się tam spotkaliśmy :) Tak czy inaczej nadal stoi tam jednak działająca budka – sprawdzałem 1,5 miesiąca temu…

  7. Pewnie że są i w Częstochowie takie miejsca, choć nie w formie całych alei, ale w mieście Świętej Wierzy jest już aleja frytkowa, wystarczy. Chińskich kilka jest, choć raczej wschodnie bardziej, gdyż serwują tam ogólnie dania wschodu, ja lubię najbardziej tą przy al. Wolności, tuż przy dworcu PKS idąc w stronę Al. NMP. Pierwsza z powstałych i chyba z najlepszą ofertą zarówno cenową jak i ciekawym menu.
    Co zaś do pozostałych miejsc wschodu, to o dziwo, jak dla mnie w Częstochowie niezmiernie rozwijają się Chińskie centra handlowe. Są już 3 i to całkiem sporych rozmiarów. Tam jednak jeszcze nie miałem okazji spożywać serwowanych specyjałów.

  8. @Michał Grzesiczak – Frytki w Częstochowie to jakość sama w sobie. Czasem wręcz żałuję, że pociąg nie zatrzymuje się tam na chociaż 15 minut, żeby móc zaopatrzyć się w te częstochowskie smakołyki :)

  9. To Ty Jakubie jeździsz pociągiem?!

  10. @Michał Grzesiczak – Tak oczywiście! Kiedyś jeździłem nawet dość często, a ostatnio jeździłem głównie na trasie Kraków – Łódź, jak prowadziłem wykłady na Uniwersytecie Łódzkim…

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.