Deep Purple – Child in Time
Dziś w ramach muzyki na niedzielę
, będzie zespół o trochę cięższym brzmieniu niż zazwyczaj to u mnie bywa. Mimo tego cięższego charakteru wybrałem akurat ich najpopularniejszą balladę, z niepowtarzalnym krzykiem!
Wybrany utwór to Child in Time pochodzący z albumu Deep Purple in Rock nagranego przez zespół Deep Purple (co chyba oczywiste) na przełomie 1969 i 1970 w studiach nagraniowych Abbey Road, czyli tych samych z których wyszły najlepsze utwory The Beatles (w końcowym okresie ich istnienia). Dla formalności dodam, że utówr Child in Time pojawił się również wcześniej na albumie Concerto for Group and Orchestra (1969).
Ja akurat chyba pierwszy raz zetknąłem się z tym utworem słuchając jeszcze muzyki na kasetach magnetofonowych – był to dwuczęściowy album live - Made in Japan z 1972 roku i pamiętam, że miał niebieską okładkę :)
Pamiętacie jak pisałem o November Rain? Dziś mamy kolejny utwór trwający ponad 10 min :) Są takie dwa momenty, że myślimy „to już koniec” ale panowie z Deep Purple ciągle grają – i bardzo dobrze! Ta piosenka nie miałby tyle uroku, gdyby była krótsza…
Tekst jest dość prosty, bo składa się tylko z ośmiu wersów ale mamy tutaj dużo dodatkowego aaaa… i oooo… oraz ohhhh…, występujących z różnym natężeniem i w zróżnicowanej formie :) Pomimo tak krótkiego tekstu można odnaleźć w nim swego rodzaju manifest lub bardziej mogłoby tutaj pasować słowo – protest, przeciwko wojnie w Wietnamie…
Od strony muzycznej mamy w zasadzie wszystko, czego dusza zapragnie! Miłośnicy głębokiego i mrocznego głosu Iana Giliana usłyszą zarówno spokojną i stonowaną partię, jak również przeraźliwy i wręcz wbijający się mózg, ostry jak narzędzie do lobotomii, krzyk!
Głos Giliana to jednak nie wszystko, bo podstawę melodyczną jak również genialne tło tworzy partia organowa (Jon Lord), która pomimo tego, że zbudowana jest na 3 (!) akordach (G, a oraz F) oraz wstępie, w którym występują jedynie dwudźwięki: G5, A5 oraz F5, może spokojnie konkurować z innymi klasykami orgnanowimi – np. Gyöngyhajú lány (Dziewczyna o perłowych włosach) zespołu Omega. Dla zainteresowanych te „piątki” oznaczają dwudźwięki nazywane power chord lub inaczej akordami enigmatycznymi, czyli takimi dla których nie możemy określić czy są akordami durowymi (czyli twardymi), czy molowymi (czyli miękkimi). Wynika to z braku tercji – w naszych dwudźwiękach mamy jedynie prymę i kwitnę!
Oczywiście nie zapominajmy również o solówce gitarowej w wykonaniu świetnego Ritchiego Blackmore’a. Tutaj znów mamy pełną skalę, jak w przypadku głosu Giliana. Wszystko rozpoczyna się spokojnym lekkim brzmieniem i delikatnymi uderzeniami w struny gitary Gibsona (piszę o tym, ponieważ Blackmore gra zazwyczaj na gitarze Fendera – model Fender Stratocaster), a kończy się na ostrym napier… sami wiecie czym, a jak nie wiedziecie, to możecie posłuchać…
Dla chcących pośpiewać poniżej przedstawiam słowa piosenki:
Child in Time
Sweet child in time, you’ll see the line
Line that’s drawn between good and bad
See the blind man shooting at the world
Bullets flying, ooh taking toll
If you’ve been bad – Oh Lord I bet you have
And you’ve not been hit oh by flying lead
You’d better close your eyes, aahaouho bow your head
Wait for the ricochet
Ooo-ooo-ooo-ooo…
Ooo-ooo-ooo-ooo…
Aaa-aaa-aaa…
Oh, I wanna hear you sing…
Aaa-aaa-aaa…
Oaoh…
AAA-AAA-AAA!
AAA-AAA-AAA!
Sweet child in time, you’ll see the line
Line that’s drawn between good and bad
See the blind man shooting at the world
Bullets flying, mm taking toll
If you’ve been bad – Lord I bet you have
And you’ve not been hit oh by flying lead
You’d better close your eyes, aahaao bow your head
Wait for the ricochet
Ooo-ooo-ooo-ooo…
Ooo-ooo-ooo-ooo…
Aaa-aaa-aaa…
Oh, I gotta hear you sing…
Aaa-aaa-aaa…
Oaoh…
AAA-AAA-AAA!
Oh…
AAA-AAA-AAA!
Oh…god oh no…oh god no…oh…ah…no ah…AAh…oh…AAWAAH!…oh




Takie eksperymenty z długimi kawałkami były popularne w latach 70., dużo rockowych zespołów je nagrywało. Osobiście je uwielbiam! Ileż było możliwości do improwizacji na koncertach… Pomijając tu już rock progresywny, który ma określoną specyfikę, warto zwrócić uwagę chociażby na imho niedoceniane Budgie czy Nazareth.
„Child In Time” to najlepszy utwór z okresu Mk IIa, chociaż bliższy mi osobiście jest „When A Blind Man Cries”.
A Ritchie to mógłby znowu powymiatać, ale teraz zdziadział i woli z żonką brzdąkać w Blackmore’s Night :)
@Dax – Właśnie zastanawiałem się czemu potem zrezygnowano z takich długich utworów. Przecież niektóre z nich miały swój niepowtarzalny urok! Swoją drogą,takie pierwsze jaskółki z tej kategorii pojawiały się już w latach ’60 – np. kompozycja Revolution nr 9 (1968), będą eksperymentem pod wieloma względami :)
Oczywiście When A Blind Man Cries, też jest rewelacyjnym utworem ale wczoraj akurat miałem nastrój na Dziecko w Czasie (?).
Co do Blackmore’a to raczej się nie zgodzę – facet ma już 66 lat i chyba „swoje” w muzyce osiągnął! Najlepiej by było gdyby pod Jego skrzydłami wyrósł ktoś nowy i równie dobry…
@JM – Oczywiście, że się pojawiały i oczywiście z nich całkiem nie zrezygnowano. Ugryź rock progresywny, to znajdziesz takie perełki w całym przedziale czasowym, od lat 60. aż do dzisiaj. Dla każdego coś miłego, nawet kompozycje trwające 25 minut niekiedy błysną.
A prawdziwi rockmani nie powinni przechodzić na emerytury! ;)
Widzę, że przekazujesz sporo fachowej wiedzy i ciekawostek, świetnie.
Album wszechczasów:
1. Deep Purple ” Made in Japan”- rock
2. Chuck Mangione ” Dzieci Sancheza” – muzyka do filmu pod tym samym tytułem – jazz
@RafałC – Wiesz jak to jest… Uwielbiam uczyć, a do 1 października jeszcze daleko :P
@MAciek – Czy to miał być komentarz do kolejnego wpisu, jako przyczynek do ankiety?