[Maroko] – Dojazd i informacje ogólne
Wreszcie się zebrałem i postanowiłem napisać kilka słów o ostatniej wyprawie do Maroka.
Generalnie cała wyprawa należy do bardzo udanych, bo plan podstawowy został wykonany:
- zobaczyłem Marrakesz,
- zdobyłem Jebel Toubkal 4167 m n.p.m.,
- spróbowałem lokalnego jedzenia,
- wykąpałem się w Oceanie Atlantycim
i pojawiło się nawet trochę elementów nadwyżkowych, o których więcej napiszę później…
Dziś przedstawię Wam bardzo subiektywny krotki poradnik dla osób wybierających się do Maroka:
Podróż do Maroka
Do Maroka wybraliśmy się drużyną 5 osobową i (info dla feministek) przekroczyliśmy 35% parytet płci – panie stanowiły 40%, a całość zajęła nam w praktyce nieco ponad 12 dni razem z dojazdem, a w zasadzie „dolotem” (14 – 26 maja 2011 r.).
Bezpośrednie loty do Maroka są dość drogie, więc my przez jakiś czas polowaliśmy na tanie loty z przesiadką. Udało nam się ostatecznie znaleźć loty przez Bolonię, którą odwiedzaliśmy też jesienią zeszłego roku przy okazji wyprawy na Maltę i do San Marino.
Jak można się spodziewać – wyruszyliśmy samolotem z portu lotniczego Kraków-Balice im. Jana Pawła II – kod IATA – KRK kierując się na lotnisko w Bolonii (chyba bez imienia) o kodzie IATA – BLQ w sobotę po południu.
Bolonia
Okazuje się, że na lotnisku w Bolonii można całkiem przyzwoicie spędzić noc! Postanowiliśmy wybrać taką opcję, ponieważ nasz samolot do portu Marrakesz-Menara (RAK) miał wystartować o 6:50 rano :(
Oczywiście nie spędziliśmy całego czasu na lotnisku lecz wybraliśmy się na krótką wycieczkę do centrum Bolonii, a w zasadzie głównym celem było zjedzenie pizzy lub jakiegoś makaronu i wypicie kilku piw…
Wujek dobra rada radzi:
Jeśli wybieracie się do Bolonii większą grupą, to bardziej opłaca się pojechać do centrum taksówką, niż płacić za autobus Airport-Centrum. Co więcej, ponieważ we Włoszech króluje Fiat, to mamy dużą szansę na złapanie taksówki 6 osobowej (5 pasażerów + kierowca) – Fiat Multipla. Dodam jeszcze, że jedzie się znacznie szybciej i do wybranego przez nas punktu, a koszt to ok 18 Euro, w stosunku do autobusu za 6 Euro/osoba.
OK – jak napisałem, spać na lotnisku w Bolonii można i mamy nawet do wyboru – spanie na siedząco na ławko-krzesełkach lub rozłożenie śpiworów i sen w pozycji horyzontalnej :)
Bardzo dawno nie wybierałem się samolotem poza granice UE i byłem ciekaw, czy tutaj będzie coś więcej się działo na odprawie ale ku mojej radość – było spokojnie i w miarę płynnie, pomijając to, że oczywiści kazali nam zdejmować buty i paski – co za idiotyzm…
Marakesz

Jeszcze przed wylądowaniem obsługa samolotu rozdaje specjalne urzędowe karteczki do wypełnienia (prawie jak na Ukrainie). Pozwoliłem sobie wziąć jedną więcej, więc możecie zobaczyć – jak to wygląda…
Po wylądowaniu wszyscy są kierowani do 5 stanowisk paszportowych, gdzie po zabraniu wypełnionej karki, krótkim przekartkowaniu paszportu, wstukaniu naszych danych do komputera i wstawieniu pieczątki możemy iść dalej. Tuż przed wyjściem do głównej sali musimy jeszcze raz pokazać paszport – facet w mundurze sprawdza czy mamy pieczątkę…
Waluta
W trakcie oczekiwania na bagaże można spokojnie wymienić walutę według oficjalnych kursów. Co ciekawe, przy wymianie podajemy również nasz paszport (z tym już się spotkałem w innych krajach) i służy to nie tylko do kontroli i ewidencji ale również temu, że przy opuszczaniu Maroka możemy, a nawet powinniśmy według marokańskiego prawa, pozostałą walutę marokańską wymienić według tego samego kursu, który obowiązywał przy przylocie, bo dostajemy na to specjalny papierek.
Wymieniać można w zasadzie wszystkie główne waluty (polskiej raczej nie) i co ciekawe stosunki kursów względem USD i EUR są inne niż u nas i czasem potem 1 USD może być potraktowany jak 1 EUR – wniosek, warto mieć ze sobą również dolary.
Jeśli chodzi o samą walutę marokańską to są to Dirhamy i kurs w stosunku do złotówki jest w miarę stały i wynosi 1 MAD = 0,34 PLN, dzięki czemu kupując cokolwiek dzielimy cenę przez 3 i mamy cenę w złotówkach :)
Taksówki
Po pierwsze w Maroku nie ma rzeczy niemożliwych! W związku z tym okazuje się, że Marcedes klasy W123, czyli starszy niż mój, w tym kraju standardowo może pomieścić 6-7 osób i policja nie ma nic przeciwko…
Wsiadając do taksówki warto też od razu wynegocjować cenę, za transport do wybranego miejsca i ustalić walutę. Trasa lotnisko – ścisłe centrum to ok. 100 MAD (ok 30 zł).
Pasy jeśli istnieją, nie są raczej zapinane…
Wypożyczanie samochodu w Maroku
Prawie wszędzie w Marrakeszu można wypożyczyć auto. Stawka jest raczej stała i wynosi 30 EUR/dzień. Warto jednak spróbować wypożyczyć samochód przez recepcję swojego hotelu i potem jeszcze negocjować cenę. Nam się udało zapłacić 200 EUR za 9 dni (22 EUR/dzień), w tym zwrot auta na lotnisku. Niestety jak już dostarczono nam pojazd okazało się, że dostaliśmy gorszego Renaulta zamiast obiecanej nowego pojazdu marki Dacia Logan. Jak to mówią – takie jest c’est la vie :P
„Przewodnicy miejscy”
Marokańczycy mają jakąś specjalną zdolność wyławiania z tłumu osób, które właśnie przyjechały. Dlatego też, jeśli tylko przez sekundę zaczniesz się rozglądać, to zaraz obok pojawi się jakiś kilkuletni lub dużo starszy człowiek, który chętnie pokaże drogę do hotelu. Zazwyczaj przejdzie się z Tobą i na koniec wyciągnie rękę po zapłatę. Jeśli nie skorzysta się z tej opcji i jedynie wypytuje sklepikarzy, to można nieźle kluczyć – nie wiem czy wynika to ze złej woli takich informatorów, czy zwykłego poczucia wspólnego interesu :)
Język
Podstawowymi językami do komunikowania się w Maroku są marokański i berberyjski ale z wiadomych powodów bardzo popularny jest jeszcze język francuski. Niestety po angielsku może być czasami trudno się porozumieć ale przynajmniej Marokańczycy w odróżnieniu do Włochów lub Francuzów – zawsze próbują dogadać się na wszelkie sposoby!
Hotele i inne noclegi
Hotele jak można się spodziewać mogą mieć bardzo różne standardy. Ten, w którym my spaliśmy według moich kategorii był raczej hostelem. Pokoje 2,3 i 4 osobowe. W każdym pokoju łazienka i w niektórych klimatyzacja :) W cenę wliczone zazwyczaj jest śniadanie i dość często dostęp do WiFi.
My spaliśmy w Hotelu Cecil, zaraz przy najważniejszym placu w Marrakeszu - Jemaa El Afna. Koszt ok. 140 MAD/osobę (ok 45 zł) w zależności od rodzaju pokoju.
Ludzie
Wszyscy ludzie są bardzo mili ale wynika to głównie z tego, że jak to powiedział mój Szanowny Ojciec – „…traktują cię jak chodzący worek z pieniędzmi”. Sytuacja zmienia się jedynie trochę w przypadku obcowania w mniejszych wioskach z Berberami, którzy chcą też zarobić ale robią to subtelniej.
O „przewodnikach miejskich” już pisałem ale jeszcze wspomnę o dzieciach jako takich… W miastach dzieciaki będą was męczyć, żebyście od nich kupili paczkę chusteczek lub coś drobnego w tym stylu… W wioskach i na drogach pomiędzy nimi najpierw będą was zapraszać do noclegu, jedzenia etc. lub od razu wyciągać rękę po… cokolwiek. Kiedyś czytałem, że tamtejsze dzieci liczą na cukierki lub pieniądze. Okazuje się, że chcą również wodę, koszulkę lub nawet będą próbowały zdjąć z ręki pierścionek – jak to mówi Executor – maskara!
Swoją drogą przyszło mi do głowy, że gdyby Hans Christian Andersen żył i mieszkał w Maroku, a nie w Danii, to nie napisałby smutnego opowiadania „Dziewczynka z zapałkami” lecz jeszcze smutniejsze opowiadanie zatytułowane „Dziewczynka z chusteczkami”. Oczywiście w tym wypadku dziecko nie zamarzałby na śmierć lecz padało od upału i wycieńczenia… Pamiętacie co widziała Andersenowa dziewczynka po zapalaniu kolejnych zapałek? Ciekawi mnie co widziałaby taka marokańska wersja po wykorzystaniu kolejnych chusteczek?
Jak się ubierać w Maroku?
Przed wyjazdem naczytałem się różnych rzeczy o ograniczeniach, zasadach itd. Okazuje się jednak, że ze względu na dość duży liberalizm w sprawach religijnych obecnego króla Maroka Muhammada VI – turyści mogą chodzić ubrani tak jak u siebie. Kobiety z rozpuszczonymi włosami, w krótkich spodenkach, sukienkach lub spódniczkach są normą. Głębokie dekolty, gołe ramiona itd. pojawiają się również coraz częściej i nie zauważyłem aby takie „rozpustne niewiasty” były gonione przez jakiś ortodoksyjnych wyznawców Allaha.
Co do ubierania jako takiego, to mogę powiedzieć, że w maju jest już dość ciepło – jak u nas w lipcu ale mogą się również pojawiać przelotne deszcze! My akurat trafiliśmy na taki krótki deszczowy sezon :)
Powrót z Maroka
Do Polski wracaliśmy dokładnie taką samą trasą, ale tym razem zdecydowaliśmy się na nocleg w Bolonii i spędzenie trochę więcej czasu w mieście…
Jeśli chodzi o wylot z Marrakeszu, to tutaj również trzeba było wypełnić taką samą karteczkę, jak przy przylocie i potem otrzymać odpowiednią pieczątkę do paszportu.
Co ciekawe przejście przez bramki tym razem było szybsze, bo nie kazano nam zdejmować butów, zdejmować pasków ani wykonywać innych tego typu manewrów…
Na dziś koniec opisu – planuję stworzyć jeszcze kilka kolejnych wpisów o Maroku i będą to (również w tym wpisie będę je stopniowo podlinkowywał):
[Maroko] - Marakesz – dlaczego warto zobaczyć i szybko uciekać :)
[Maroko] - Jebel Toubkal (4167 m n.p.m.) – poradnik wyprawowy
[Maroko] – Atlas Wysoki i Berberowie poza głównym szlakiem na Jebel Toubkal
[Maroko] – Jedzenie marokańskie i berberyjskie – o tym dlaczego warto spróbować ale również o tym, że może się to różnie skończyć…
[Maroko] – Zakupy w Maroku – czyli o tym czy Allah pozwala oszukiwać wszystkich, czy tylko nie-Arabów?
[Maroko] – Nad marokańskim oceanem i w głębi lądu, czyli co jeszcze warto zobaczyć poza Atlasem Wysokim i Marrakeszem w takcie krótkiej wyprawy
Jak to mówią radiowcy – stay tuned!




Lubię takie proste przeliczniki. Sam ostatnio byłem w Danii, i tam prawie jest 1DKK=0,5PLN
@SpeX – Z EUR też mamy znów łatwo… Od kilku dni jest 1:4, a to będzie mnie interesowało bardziej w najbliższych dniach…
W końcu tekst o Maroku :P Najwyższy czas biorąc pod uwagę co się będzie działo za dwa dni :)
Pewnie wyglądałeś podejrzanie, że na lotnisku musiałeś zdejmować buty i pasek … może myśleli, że masz bombę w podeszwie :) z drugiej strony lepsze to niż zaproszenie na prywatne „głębokie przeszukanie” :P
Pozostało Ci może trochę nadmiarowej marokańskiej waluty? ;)
Umiejętność wyławiania nowych turystów z tłumu polega na określeniu poziomu opalenizny, czym mniej opalony tym krócej jest u nas więc łatwiej go na coś namówić.
Wyciąganie ręki po bakszysz za byle co i „dziecięca szarańcza” to chyba norma w takich krajach …
Pierwsza sprawa to z tym brakiem problemów co do stroju i samotnej kobiety to nie koniecznie jest tak różowo. Jak idzie po ulicy kobieta, nawet bardzo roznegliżowana, ale w towarzystwie mężczyzny to nie ma żadnego problemu. Jeśli jednak ten mężczyzna nagle zniknie to już jest trochę gorzej. Przejście od naszego hotelu do parkingu, czyli jakieś 2 minuty drogi skutkowało niezliczonymi propozycjami, tekstami jak od panów z budowy i gapieniem się jak na kawałek mięsa… Zatem jeśli to dziewczynie nie przeszkadza, to może biegać samotnie po Maroku, jeśli jednak nie lubi być traktowana jako kawałek mięsa to lepiej zaopatrzyć się w męskie ramie na taką wyprawę.
@Executor – Ty chyba dawno nie leciałeś :P ściąganie butów i paska to norma już na każdym lotnisku europejskim i dla każdego osobnika. Oczywiście jak masz tenisówki, klapki, czy inne drobne to nie ma problemu ale jak zobaczą trochę większe butki to nie ma zmiłuj się :)
Co do drobnych z Maroka to kilka pieniążków czeka na Ciebie :)
@Executor – Czasem trzeba poczekać, żeby się z czegoś bardziej cieszyć – chyba nie muszę Tobie tego tłumaczyć :P
Co do butów, to tak jak pisze @Gosia – dziś też będziesz musiał zdejmować, więc się tak nie śmiej :P
Co do kasy – dostaniesz ale tylko monety, bo papierów brak!
Taki właściwie pilot/trailer/teaser, ale fajnie, czekam na więcej :)
Świetne! Bardzo mi się podobał wpis. Widzę, że jest już też kolejny. Czekam także na następne, bo tytuły zachęcają.
Co do zdejmowania pasków i butów – to samo miałem w USA. Dodatkowo południowo-amerykański akcent i czasami nie rozumiałem o co chodzi celnikowi ;) Swoją drogą, po raz pierwszy byłem tak dokładnie „wymacany”. Mało przyjemne uczucie, tym bardziej, że wjeżdża się z wizą J1, i raczej myśli się, że będzie większe zaufanie… Niemniej w Stanach też jest to wykonywane. W Niemczech nie spotkałem się na lotnisku z taką praktyką.
Pozdrawiam
@RafałC – „pilot/trailer/teaser”??? Tak to oceniasz? A ja spędziłem nad tym wpisem chyba ponad 2 h!
@Łukasz L. – Będą kolejne i to nawet w najbliższym tygodniu. Co do lotnisk, to też pierwszy raz buty zdejmowałem w USA w 2003 r., a potem już coraz częściej również w Europie… Z tym, że u nas zależy to od rodzaju butów :) Ja ostatnio latam w ciężkich butach górskich i jakoś one nie są dla pograniczników godne zaufania :P i piszczą na bramce…