Sonderkommando Revolt – jaki jest cel?
Kilka dni temu dostałem od znajomej Trillki linka do bardzo oryginalnego zwiastuna gry.
W zasadzie nawet nie jest to nowa gra lecz nakładka na jedną z najpopularniejszych gier jakie kiedykolwiek zostały wydane. Mam na myśli tutaj hit wydany w 1992 - Wolfenstein 3D i nakładkę zatytułowaną Sonderkommando Revolt.
Szefem tego projektu jest Doomjedi – żydowski programista i modder (miłośnik modyfikowania gier i innych programów).
Dlaczego w ogóle o tym piszę, skoro nie jestem miłośnikiem gier? Ano dlatego, że zaskoczyła mnie fabuła i niektóre zrzuty ekranu z tej gry…
Generalnie mamy możliwość być świadkami i nawet uczestnikami buntu w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, który w rzeczywistości miał miejsce 7 października 1944 roku. W jego wyniku zginęła większość zbuntowanych członków Sonderkommando - niektóre źródła podają 455 , a inne 451 osób oraz 4 Niemców.
W naszym przypadku wcielamy się w rolę jednego z przywódców buntu – polskiego Żyda Zalmena Gradowskiego i biegając po obozie, barakach oraz krematoriach zabijamy na potęgę wszystkich Niemców, którzy nam się nawiną.
Tak jak pisałem wcześnie, prawdziwy bunt skończył się porażką i śmiercią większości jego uczestników ale w grze wygląda na to, że wygrywamy i to jak!
Tyle opisu fabuły i tego co widzimy. Zastanawia mnie jednak po co to wszystko?
W oryginalnym Wolfenstein 3D mieliśmy do wykonania misję i na naszej przeszkodzie stali żołnierze niemieccy i kropka. Bez jakiś dziwnych i masakrycznych obrazów i wątków – tam się szło, zbierało potrzebne przedmioty, strzelało do przeciwnika i byle szybciej do windy na następny poziom…
Tutaj mamy poza zwykłym chodzeniem i strzelaniem kilka dodatkowych elementów. Pojawiają się znane z oryginału psy, ale tym razem widzimy jak rozszarpują one ciała. Pojawiają się postacie strzelających z wieżyczek wartowników – w oryginale wszystko działo się w tej samej płaszczyźnie… Widzimy bramy z charakterystycznym napisem „o związkach pracy z wolnością”, ciała leżące na pryczach lub zakrwawione i zebrane w jakimś pomieszczeniu za kratami, wiszące na stryczku itd. itd.
Jaki cel mają takie gry i taka forma ukazania tragedii ponad miliona ludzi – Żydów, Polaków, Romów, Rosjan, Ukraińców i innych?
Czy nie jest to trochę tak, że grupka młodych ludzi którzy nie mogą zapomnieć (chociaż nie uczestniczyli w tych wydarzeniach) zrobiła grę dla sobie podobnych młodych ludzi, którzy też nie mogą zapomnieć albo nie chcą przynajmniej zamknąć pewnego rozdziału? Przecież (tutaj jeszcze raz podkreślę) Oni nie uczestniczyli w tych wydarzeniach ani ich rodzice, a nawet coraz rzadziej Ich dziadkowie mogą pamiętać tamte czasy…
Nie wiem czy ktoś z Was był kiedyś w Auschwitz lub gdziekolwiek indziej w towarzystwie młodych Niemców i spotkał przez przypadek grupę młodych Żydów? Nienawiść jaka jest w tych młodych ludziach i przejawia się w spojrzeniach, tekstach, gestach itd. jest niesamowita! Przecież nie można winić młodych Niemców za to co się działo ponad pół wieku temu…
Jakby nie było, to minęło już ponad 65 lat od tego tragicznego doświadczenia jakim była II Wojna Światowa, obozy koncentracyjne i Holocaust, a w zasadzie bardziej prawidłowo Szoa, czyli zagłada, bo całopalenie ma też inne znaczenia…
Większość nacji żyje i idzie na przód, a duża część Żydów zarówno poprzez zwykłe zachowanie podczas zwiedzania, książki (o Grossie jeszcze kiedyś napiszę, bo to jakby inna sprawa), wystąpienia i publikacje, a nawet w zwykłych grach komputerowych, nadal chce rozpamiętywać i rozdrapywać rany! Po co? Dlaczego?
Jestem bardzo ciekaw co Wy myślicie o takich grach? Czy taka tematyka i taki sposób jej przedstawienia jest stosowny czy nie? Jeśli chodzi o moich stałych komentatorów, to w zasadzie domyślam się co o tym myślą Hołek, Gosia lub Rafał i kilka innych osób ale bardzo jestem ciekaw jaką opinię na ten temat mają Krystyna, Andsol i Nova 50+.
Żeby było jasne – gra mi się nie podoba ale uważam, że jeśli ktoś ma ochotę takie coś wydać i inni będą chcieli w to grać to proszę bardzo. Mnie to nie bawi, bo gry powinny właśnie głównie bawić, a ta…
Tak na marginesie dodam, że z tego co przeczytałem planowane są jeszcze (tytułów raczej nie trzeba tłumaczyć):
- Sonderkommando Revolt 2 – Warsaw Uprising
- Sonderkommando Revolt 3 – Mission: Treblinka
Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej o projekcie to można zerknąć na:
- Informacja w serwisie Moddb: http://www.moddb.com/mods/sonderkommando-revolt
- Strona Doomjedi’ego: http://doomjedi.page.tl/
Poniżej wspomniany zwiastun gry:




Juz w 1968 roku Mel Brooks przekroczyl pewny prog ironizowania wojennej tragedi. Uwazam ze zarowno gry jak i komedie maja prawo do istnienia, albo moze powiem inaczej, kazda proba zakazu bylaby nieudana. Miales kilka innych watkow jak naprzyklad reakcje ludzi do ludzi po 65 latach. Moze przypomnij sobie tak niedawne proby realizacji scenariusza o Westerplatte a to juz 72lata temu. Jakie tam byly emocje. O pierwszej wojnie swiatowej mowilismy mniej z powodu nastepnej wojny. 65lat od 1918 roku to rok 1983. To ju byly czasy bardzo odlegle.
Nie podoba mi się, takie jak w historyjce do tej gry, stawianie problemu. Estetyka też pozostawia wiele do życzenia i nie mam tu na myśli poziomu technicznego grafiki. Rozumiem, że z tragedią, która dotyka człowieka osobiście trzeba sobie jakoś radzić. To czy jakaś tragedia dotyczy kogoś osobiście, to też może być indywidualna decyzja. Historia swoją drogą trochę jak „Bękarty Wojny” tylko, że tam było się jeszcze z czego pośmiać i można było docenić niektóre zagrania. Widzę że serwis MODDB nie serwuje pliku z modem. Myślę, że wzbudzanie nienawiści nikomu już nie pomoże. Podobnie jak wyrywanie spraw z kontekstu i przekrzywianie wydarzeń.
Grałem w oryginał, tutaj, mam wrażenie, że autor specjalnie stworzył to coś po to, by się wyżyć wirtualnie na tamtych postaciach z czasów wojny. Po co to i dla czego się tak zachowują młodzi? Wydaje mi się, że to kwestia wychowania i przekazu od starszych pamiętających te wydarzenia ludzi. Że to oni podkręcają nienawiść i takie zachowania. Ponieważ nie sądzę, by sami z siebie młodzi ludzie byli w stanie tak myśleć, bez wcześniejszego prania mózgu. Nakręcanie nienawiści i pamięci. Pamiętaj wpajane od dziecka, Nie zapomnij i nigdy nie wybaczaj wpajane od dziecka.
Mój dziadek walczył w tej wojnie po stronie AK i sporo mi opowiadał, sporo pozostawił też po sobie materiałów pisanych. Wspomnę przy okazji, że są szanse iż te materiały niebawem ukarzą się w formie wydawniczej.
Według mnie pomysł tworzenia tego to już porażka, ale najwyraźniej jest jakieś grono osób dla których coś takiego się produkuje… Gry powinny uczyć, bawić rozwijać a tego typu gra nie mam pojecia jakim celom ma slużyć.
Jednymi kieruje miłość, innymi nienawiść, jedni idą ścieżką wybaczenia, inni nie potrafią wybaczyć, w obu przypadkach jest determinacja. Jedni i drudzy szukają prawdy, jedni będą szczęśliwi inni nie. Ale wszystkim się wydaje, że kierunek jest słuszny.
A gdzie jest prawda? Tego się nigdy nie dowiemy.
Dla mnie ani oryginał ani wersja przerobiona nie pociąga. O ile wersja oryginalna jest dla mnie nieciekawa bo nie lubię tego typu gier to w wersji przerobionej czuję obrzydzenie w pewnych scenach a dodatkowo niesmak całego pomysłu.
Widzę że po części Jakub odniósł się do moich wspominanych przeżyć w Auschwitz. Podczas mojej wymiany językowej w liceum pojechaliśmy z grupką uczniów z Niemiec (oczywiście tylko część z nich była na prawdę rodowitymi Niemcami) zwiedzić Auschwitz. Mieliśmy tego pecha że tuż przed nami i tuż za nami szły grupy osób pochodzenia Żydowskiego w wieku zbliżonym do naszego. Jako że nasza grupa mówiła po niemiecku więc grupka przed i za nami uznała nas za swoich największych wrogów. Nigdy wcześniej ani później nie zdarzyło mi się abym czuła taką nienawiść od osób których nie znam i nic im nie zrobiłam. Nie wiem z czego tak na prawdę to wynika ale rozmawialiśmy o tym z naszymi kolegami z wymiany którzy również czuli się bardzo osaczeni przez grupy Żydowskie.
Wszyscy byliśmy wtedy w wieku około 16 lat i żadne z nas nie miało nic wspólnego z tym co się działo na tej ziemi w latach 40 XX wieku…
To jest MASAKRA bo inaczej się tego nie da nazwać.
Jeszcze gdyby to była gra przygodowo-historyczna z której ktoś mógłby wyciągnąć jakieś wnioski to może ale tak?
Grafika tragiczna.
Fabuła oparta luźno na faktach, pokazane drastyczne sceny które mają niejako usprawiedliwić to iż tak naprawdę to my sprzed komputera robimy masakrę przeciwnikowi. To my upodobniamy się do niego.
Uważam, że pamięć o takich tragediach jest ważna, choćby po to aby nie powtórzyły się w przyszłości. Tak samo jak sprawiedliwe ukaranie osób za nie odpowiedzialnych.
Na wiecznej nienawiści i ciągłym dzieleniu świata na „nas” i „innych” nie da się zbudować rozwiniętego społeczeństwa.
Zupełnie nie rozumiem , czym kierował się autor ( autorzy ) stwarzając coś takiego .
Jezeli celem Kuby byla dyskusja o grach to komentarz Gosi o osaczonych kolegach i kolezankach nawiazuje zapewne do gry na szachowej desce o nazwie „wilk i owce”.
Ja jestem graczem i dobrych parę lat temu chętnie pograłbym w tę grę. Teraz mogę tylko z ciekawości rzucić okiem, gdyż grafika już niestety zniechęca. Dlaczego nie brzydzę się takiej produkcji? Może dlatego, że, w przeciwieństwie do niektórych, jestem zdania iż gry nie POWINNY bawić, uczyć, rozwijać. Gry to przede wszystkim rozrywka, więc jeśli cokolwiek powinny to to pierwsze. Przecież równie dobrze można by chyba twierdzić, że książki lub filmy są po to by b&u&r. Wiadomo jednak, że nie wszystkie są a duża ich część nawet tworzona jest z innym zamysłem – by zapewniać rozrywkę właśnie. Nie znam niestety prawdziwych zamysłów twórców tej gry, ale mnie przyjemnie by było postrzelać w jakimś znanym mi kontekście historycznym. Kiedy gram w produkcje takie jak Medal of Honour lub Call of Duty (gry osadzone w czasie drugiej wojny światowej) i strzelam do Niemców, Rosjan, Japończyków lub aliantów, to też jakby wirtualnie staję się katem i w pewien zagmatwany ontologicznie sposób uczestniczę w tych wojennych okropnościach. Nie widzę, szczerze mówiąc, większej różnicy między tą a wspomnianymi przeze mnie grami. Ot gra – pobawić się można. Wiem, że taka opinia może i spłyca całą dyskusję, ale gracze grając rzadko zwracają uwagę na niuanse ideologiczne.
Jest to coś obrzydliwego wg mnie, niezależnie czy ktoś to traktuje jako zabawę czy wprawki w strzelaniu.. Uważam, że są pewne normy, zasady, nawet niepisane, które nas, cywilizowanych obywateli Świata obowiązują.. więc w tym rozumieniu ta gra to dno! Brak wyczucia, ignorancja i głupota autora… nietakt!
Doprawdy nie wiem o co mu chodziło.. ale mogę sobie pofantazjować oczywiście.. i pierwsze co mi się nasunęło to… Młodzieniec (?) ma jakieć braki w psychice, albo może chce pokazać jakim to On byłby bohaterem w tamtych czasach, w przeciwieństwie to ojców… którzy biernie zgadzali się na zagładę…
Tak mi to przyszło do głowy teraz, choć ten temat dręczy mnie od dawien dawna… Może chciał pokazać
jak to powinno wyglądać, walka zamiast cichej rezygnacji… bierności….?
@Nova… wiesz dobrze, że Gosia nie nawiązuje do żadnej szachowej deski.. ale do realnych doświadczeń, porównywalnych do tych, które mogłeś też śledzić, podążając za wizytą młodzieży izraelskiej w Oświęcimiu, nagranej i umieszczonej na Youtube… masz jeszcze ten link? Obejrzyj :)
@Wojciech… musisz być naprawdę bardzo młodym człowiekiem, skoro nie widzisz różnicy między „tamtym czasem a grami”… W zasadzie dla mnie osobiście to też znak czasu, kiedyś skończyć się wreszcie musi życie przeszłością, rozpamiętywanie, drapanie ran… czas żyć teraźniejszością!
Ale na takie gry mimo wszystko się nie godzę :)
„W jego wyniku zginęła [...] 451 osób oraz 4 Niemców” – urocze Jakubie, urocze :).
@manaro – a dlaczego to gry POWINNY uczyć i rozwijać? Po co dorabiać cel i ideologię do wszystkiego?
@Krystyna – @Wojciech wcale nie twierdzi, że nie widzi różnicy między tamtymi czasami a grami. Podejrzewam, że widzi ją lepiej niż większość osób wypowiadających się na temat gier w mediach czy polityce – gra to gra, a życie to życie. Człowiek przyzwyczaił się w swojej historii do walk plemiennych i miłą zaletą gier jest możliwość przeniesienia tych walk do świata wirtualnego np. ze stadionów.
Wcześniejsza część komentarza nie zmienia oczywiście faktu, że mnie się to nie podoba. Ale nie krzyżujmy autora.
@Hołek.. no więc ja się nie przyzwyczaiłam dotąd do żadnych walk, nawet tych w grach, ani do chłopców biegających z plastikowymi karabinami po placach zabaw. Ale chłopcy to lubią, mali, więksi i ci najwięksi.. stąd pewnie tyle działań wojennych dookoła. Czy to nie wystarczy? Można włączyć tv i popatrzeć. Czy takie gry zastępują noszenie prawdziwego karabinu?
Napisałeś też, że gry nie muszą uczyć i rozwijać, więc może sprawiać przyjemność? :)
A czy przyjemne jest takie strzelanie? Więc po co są tworzone takie gry…
@Krystyna – z założenia gry współczesne nie mają ani uczyć ani rozwijać. Oczywiście istnieją takie gry, które to robią ale to nie jest norma a raczej specjalnie wydzielona grupa gier.
Gry po pierwsze mają bawić i dawać rozrywkę. To, że my nie rozumiemy gier ze strzelaniną nie oznacza, że takie gry są z założenia złe. Niemniej jednak ta konkretna „adaptacja” gry Wolfenstein 3D w moim mniemaniu jest przesadą i dużym nadużyciem historycznym.
@Krystyna – takie gry mogą zastąpić noszenie prawdziwego karabinu. I jeśli tak, to chwała im za to. A jeśli nie – cóż, instynktu plemiennego wyeliminować się łatwo nie da.
@Gosia – adaptacja niewątpliwie przesadzona. Ale gra chyba nie próbuje wybić się jako prawda historyczna, więc w czym tkwi problem?