Affogato – dobra restauracja w Łodzi
Wiem, że długo milczałem i wiem, że mam zaległości piśmiennicze i całą listę tematów do omówienia. Wszystko przez pracę – ech ta praca! Ale już powoli wychodzę z zaległości, więc jest szansa, że będziecie mogli czytać częściej moją skromną twórczość internetową.
W ramach wielkiego powrotu i tego, że mamy weekend chciałem dziś polecić bardzo dobrą łódzką restaurację o nazwie Affogato.
Jak większość czytelników wie, nie jestem specjalnie częstym gościem wykwintnych restauracji ale tym razem był ku temu ważny powód – urodziny moich rodziców!
Miałem nie pisać o samych urodzinach :) więc pozwolę sobie napisać w kilku słowach dlaczego polecam Affogato…
Na początku wybraliśmy się do Esplanady (ul. Piotrkowska 100) ale pomimo mojej uwagi – rodzice koniecznie „chcieli się sami przekonać”, że to już nie ta sama Esplanada, co jakiś czas temu – lecz knajpa należąca do tzw. Kompanii Kuflowej. Tak więc jak się można było domyślać, nie jest to idealne miejsce do celebrowania rodzinnej imprezy :)
Dość szybko przenieśliśmy sie do polecanej przez przyjaciela Mamy, Restauracji Affogato (ul. Piotrkowska 90 w podwórku), gdzie już na dzień dobry przywitał nas miły i stonowany wystrój części kawiarnianej.
Okazało się, że część restauracyjna jest na piętrze, a jej wystrój jak dla mnie jest akurat trochę słabszy. W ciągu sekundy pojawiła się bardzo miła kelnerka i oczywiście rozpoczęła się zabawa w wybieranie, zamawianie itd.
Same karty mogły być lepsze ale to co w nich odnaleźliśmy rekompensowało ich średnio estetyczny wygląd…
Jeszcze zanim zaczęliśmy obsługa zorientowawszy się, że jest to spotkanie urodzinowe poza zamówionymi napojami poczęstowała nas całkiem niezłym szampanem.
Przystawki przybyły równie szybko i okazały się bardzo dobre. Ja zamówiłem zapiekaną mozzarellę w szynce parmeńskiej podawaną na rucoli z kremowym balsamico i nie zawiodłem się – wyśmienite!
W ramach dania głównego mój wybór padł na polędwiczki wieprzowe z borowikami i kluseczkami półfrancuskimi i tutaj również okazało się, że był to strzał w dziesiątkę! Zastanawiam się tylko jaka jest różnica między kluseczkami półfrancuskimi a (w pełni) francuskimi? :)
Z tego co zerknąłem na talerze pozostałych uczestników biesiady – inne dania wyglądały równie apetycznie…
Wybór deserów w Affogato nie jest specjalnie duży ale te oferowane spełniły swoją rolę :)
Chciałem jednak jeszcze pochwalić kawę po irlandzku w Affogato!
Teoretycznie nie jest ją trudno zrobić: whiskey, kawa, cukier, bita śmietana i już. Tylko to trochę jak w chemii organicznej – nawet mając składniki, a nie znając prawidłowej proporcji substratów trudno jest osiągnąć sukces :)
Tak więc muszę przyznać, że w Affogato piłem najlepszą kawę po irlandzku, jaką zamówiłem w Polsce, bo oczywiście nic nie pobije smaku takiej kawy w pubie w Dublinie (ale jeszcze przed naszym wstąpieniem do WE/UE, jak robili ją Irlandczycy) :)
Na zakończenie była świetna wiśniówka będąca przysłowiową (i dosłowną) wisienką na torcie :)
Bardzo się rozpisałem i wpis może wyglądać na komercyjny, opłacony albo coś w tym stylu… Nic bardziej mylnego!
Po prostu dawno nie byłem w restauracji, gdzie tak bardzo dbano by o klienta! Pisałem o jednej kelnerce, ale tak naprawdę obsługiwały nas dwie. Były bardzo kompetentne, miłe i co dla mnie bardzo ważne – miały swoje zdanie an temat menu. Potrafiły coś polecić, co niekoniecznie było najdroższe w karcie i potrafiły ten wybór uzasadnić. Co ciekawe Ojciec zamówił coś czego nie było w karcie i też nie było to problemem dla obsługi!
Podsumowując – jeśli chcecie wybrać się w Łodzi na świetne jedzenie, ze świetną obsługa, w niezbyt tłocznym miejscu i na koniec napić się fantastycznej kawy po irlandzku, to polecam Affogato, przy ul. Piotrkowskiej 90!




Zgadza się Affogato daje radę, zarówno na parterze jak i na pięterku.
Byłem kilka razy i też jestem pod wrażeniem obsługi i smaku potraw, polędwiczki są the best.
Dbałość o klienta naprawdę na wysokim poziomie, w tych okolicach mogę też polecić (ze względu na obsługę) lokal House of sushi, co do walorów smakowych też rewelacyjne ale trzeba lubić takie jedzenie.
Przykład z Affogato i House of sushi pokazuje że są miejsca gdzie do obsługi klienta przykłada się dużą wagę, mniejszym lokalom, czy mniej prestiżowym dbałość o obsługę klienta wychodzi znacznie gorzej. A już kompletnie sobie z nią nie radzą przybytki pt domowe jedzenie na telefon, bywa że jedzenie smaczne, fajnie opakowane szybko dowiezione, ale samo podejście do klienta woła o pomstę do nieba.
@Piotr Szymczak – Dzięki za komentarz! W tym drugim lokalu jeszcze nie byłem ale może się wybiorę skoro polecasz…
Swoją drogą pisząc ten tekst pomyślałem, że wyszedł mi wpis trochę w Twoim stylu :) i nawet miałem o tym wspomnieć, ale jak widać i tak skomentowałeś jako pierwszy!
O domowym jedzeniu czytałem u Ciebie i tak mi przyszło do głowy – czyżbyś zrezygnował z szacownego Sznycelka?
O sznycelku pamiętam, ale chyba zmienili telefon, zresztą jakoś ostatnio takie „domowe jedzenie” sporadycznie zamawiam.
Co do Sznycelka, to był okres (zanim uzupełniłem wpis) że odbierałem dziennie po 20 telefonów z pytaniem o nr do Sznycelka albo ludzie bezpośrednio chcieli u mnie zamówić. Dodałem info że numer sie zmienił, bo miałem o 2 w nocy telefony :)
Fajne miejsca trzeba promować :)
@Piotr Szymczak – Pamiętam jak mi o tym Sznycelku i telefonie opowiadałeś – dlatego o tym wspomniałem…
Mnie zmartwiła informacja o serwowaniu napromieniowanego bobu i kabaczków z Japonii w tej restauracji.
Fajny wpis :)
Mieszkam kawałek od Łodzi, więc nie przetestuję polecanej restauracji w najbliższym czasie, ale przy najbliższej okazji niewykluczone.
Przystawka, którą wybrałeś bardzo, bardzo apetyczna :)
Ja z ostattniego pobutu w Łodzi bardzo dobrze wspominam tajsko-wietnamską restaurację, gdzieś w centrum. Niestety nie pamiętam ani nazwy restauracji, ani nazwy ulicy.
@Aśka… a mnie zmartwiło to, że podajesz takie „cudowne (wprost) wiadomości”, nie powołując się na ich źródło!
Skoro już przekazujesz taaaaakie „sensacje”, wpędzając nas w straszny niepokój, nawet lęk, co ja mówię, wręcz paniczny strach! :)
To podaj proszę dane, choćby link do źródła… może jakieś badania i kto je przeprowadził?
A może Ty sama???…
Co do restauracji, naprawdę godna polecenia.. i bez obaw bobu w menu nie było… a imieninowy stół nie świecił :)))
@ Jakub – Dla Twoich rodziców , z okazji urodzin – wszystkiego najlepszego.
A kluski półfrancuskie od ( w pełni ) francuskich różnią się tym , iż półfrancuskie nie zawierają piany z białek , a francuskie zawierają . Pozostałe składniki ( w przypadku jednych i drugich) są takie same ;)
@Krystyna – Jak widać @Aśka przyszła, „powiedziała co wiedziała” i poszła. Muszę przyznać, że nawet mnie ten temat napromieniowanej żywności zaciekawił…
@Andromeda – Dziękuję w Ich imieniu! A w swoim imieniu dziękuję za wytłumaczenie tej subtelności dotyczącej klusek półfrancuskich – jak widać całe życie człowiek się uczy!