W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle…
Właśnie wróciłem z krótkiego wypadu do Paryża i w dwóch pierwszych słowach mogę powiedzieć, że trochę byłem zaskoczony, bo miasto wydaje mi się być bardzo przereklamowane…
Oczywiście Wieża Eiffla jest warta grzechu, więc miło było wjechać na samą górę (tydzień temu otworzyli po remoncie) i pooglądać całe miasto z 273 m (całość ma 324 m).
Luwr robi również niesamowite wrażenie – zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, ze względu na eksponowane zbory sztuki wszelakiej.
Katedra Notre-Dame dość imponująca, chociaż jakoś w moich wyobrażeniach rysowała się bardziej okazale! Myślałem, że zrobi na mnie wrażenie takie jak np. Katedra w Kolonii… Co ciekawe o wiele bardziej spodobała mi się Bazylika Sacré-Cœuri oraz całe wzgórze Montmartre.
I najważniejsze – sam sprawdziłem: w Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle! Sam plac zupełnie nie wygląda tak, jak sobie go wyobrażałem ale warto było się tam wybrać i samemu sprawdzić te kasztany :)
Za jakiś czas napiszę pewnie trochę więcej i wrzucę ciekawsze zdjęcia…
…a teraz:




Paryż – przereklamowany? Mozliwe ze Paryz trzeba przebyc z kochanka i wtedy wszystkie klocki beda jak w opisach z bajki.)))
Ja swój pobyt w Paryżu wspominam bardzo miło, mimo upływu lat czuję jakby to było wczoraj. Możliwe, że utkwił mi w głowie nie ze względu na zabytki, ale na klimat, którego miałem okazję doświadczyć, klimat dobrej zabawy w świetnym towarzystwie :)
Zazdroszczę Eiffla. Ja byłem cztery tygodnie temu i wjechać na samą górę nie było mi dane.
No ale przynajmniej jestem bogatszy o 5 €.
@Nova50+ – OK ale ja jednak pozostaję przy mojej opinii o przereklamowaniu Paryża ;) Nadal będę polecał jako najpiękniejsze miasto, które widziałem – Budapeszt, a miasto o najciekawszym klimacie – Sarajewo!
@Filu – Oczywiście moja ocena jest bardzo subiektywna i każdy może to widzieć inaczej… To tak jak porównywanie Waszyngtonu i Nowego Yorku – jak tam byłem ze znajomymi, to jako jedyny wolałem Waszyngton, a Oni się zachwycali NY :)
@mirasp – Witam na mojej stronie (bo to chyba Twój pierwszy komentarz tutaj?).
Co do oszczędności, to zaoszczędziłeś jeszcze więcej bo bilet na górę kosztuje niestety 13 €!
No chyba nie, kiedyś wypowiadałem się na tematy lingwistyczne.
Jestem bogatszy o 5 €, bo kupiłem bilet za 8 € na 1 piętro – wyżej w tym dniu (28.01) niestety winda nie kursowała.
@mirasp – W takim razie witam ponownie, a co do biletu to już mam jasność!
Mimo wszystko żałuję, że nie mogłem się z Wami wybrać. Chociaż jak dla mnie to właśnie Wieża Eiffla jest trochę przereklamowana.
@Hołek – Wieża daje radę :) i dla mnie to chyba była najważniejsza rzecz na tej wycieczce. Nie wiem czy wiecie ale wieża Eiffla pozwala na zakup bilety na samą górę przez internet na konkretny wjazd, dzięki czemu zaoszczędza się czas na stanie w tej strasznej kolejce.
W ogóle jestem pod wrażeniem że chyba w każdym muzeum, w którym byliśmy były automaty do kupowania biletów. Jednak bardzo dużym minusem, jak dla mnie, ma Luwr za to że nie ma żadnego eksponatu podpisanego w normalnym języku czyli angielskim. Zatem idziemy sobie przez niezliczone sale, nagle widzimy coś ciekawego, podchodzimy bliżej a tam… tabliczka tylko po francusku. Jest to dla mnie zupełnie nie zrozumiałe biorąc pod uwagę ilość turystów nie-francusko-języcznych, no ale z drugiej strony standardowe pytanie do kogokolwiek o znajomość języka francuskiego skutkuje praktycznie zawsze: „no” lub „a little bit” :)