Szkocja – zapowiedź cyklu wpisów
Dawno nie było wpisu na mojej stronie, bo mnie też przez jakiś czas nie było przy komputerze i w kraju :). Tak jak Ania napisała w komentarzu do wpisu o Howerli wybraliśmy się tym razem (24 lipca – 7 sierpnia 2010 r.) na podbój Szkocji.
Oczywiście głównym celem było zdobycie kolejnego szczytu do Korony Europy – najwyższego szczytu Zjednoczonego Królestwa (ang. United Kingdom), Wielkiej Brytanii (ang. Great Britain) oraz Szkocji (ang. Scotland, gael. Alba) zarazem – Ben Nevis 1344 m n.p.m. Już trzeciego dnia pobytu ten cel został zrealizowany :)
Dodatkowo chcieliśmy przejść sławny szlak The West Highland Way z Fort William do Milngavie (przedmieścia Glasgow) ale niestety nasze plany pokrzyżowały problemy zdrowotne oraz nieciekawa pogoda.
Tak czy inaczej wyjazd muszę uznać za bardzo udany, bo pomimo rezygnacji z przejścia The West Highland Way zobaczyliśmy bardzo, bardzo wiele…
W najbliższych dniach będę powoli umieszczał w galerii nowe zdjęcia oraz publikował opisy ciekawych miejsc, które znalazły się na naszej trasie. Na pewno pojawią się wpisy okraszone odpowiednimi zdjęciami opisujące:
- St. Andrews (zamek, uniwersytet i port)
- Glen Nevis (wioska u podnóża najwyższego szczytu Szkocji)
- Ben Nevis 1344 m n.p.m. (najwyższy szczyt Szkocji)
- Pierwszy/ostatni etap The West Highland Way Fort Wiliam – Kinlochleven
- Wallace Monument (wieża upamiętniająca bohatera Szkocji – Williama Wallace’a)
- Stirling Castle (drugi najważniejszy zamek w Szkocji)
- Doune Castle (zamek będący tłem w filmie Monty Python i Święty Graal)
- Kinross Loch Leven i Lochleven Castle (zamek na wyspie)
- Crieff
- Perth
- Isle of May (królestwo Maskonurów {lac. Fratercula arctica} oraz fok + latarnia morska i stare systemy typu foghorn)
- Scotland’s Secret Bunker (ogromny tajny bunkier przeciwatomowy działający do lat ’90 XX w. – coś dla Radka…)
- St Andrews Farmhouse Cheese Company
- Anstruther (mała typowo rybacka wioska w okolicach St. Andrews)
- Glasgow (katedra i inne atrakcje)
- Edinburgh (stolica Szkocji – zamek, stara część miasta, wzgórze, monument Nelsona itd.)
- Wyspa Inchkeith (siedliska Maskonurów oraz innych ciekawych ptaków + piękne augustyńskie opactwo, którego początki sięgają XII w.)
Poniżej prezentują mapę, na której zaznaczyłem trasy piesze oraz miejsca odwiedzone podczas podróży po Szkocji:



Myślę, że do Korony brakuje Ci jeszcze Rudzkiej Góry:-)
Pozdrawiam i życzę dalszych świetnych pomysłów.
W Edynburgu przypadkiem teraz nie budują tramwaju?
@SQ7BQA – Witaj na mojej stronie – dziękuję za komentarz i zapraszam do następnych!
Co do Rudzkiej Góry to byłem tam już kilka razy, nawet ostatnio zabrałem tam na wycieczkę SQ9MCK :)
@SpeX – Tak dokładnie! Nawet widzieliśmy tramwaj i kawałek tej linii… -> http://www.edinburghtrams.com/
Wakacje, nudy w pracy więc z chęcią poczytam, co tam widzieliście:)
Gratuluję pomysłu na Szkocję. Wybieram się tam 27 sierpnia, ale będę w rejonie Oban i Isle of Mull.
Nie miałem okazji zdobyć szczytu Ben Nevis, choć byłem już dwa razy w jego pobliżu. Jedynie zrobiłem sobie zdjęcie na jego tle. :)
Pozdrawiam
Zbyszek
Pogoda: czyli było za ciepło, czy za mokro? W Lądku ostatnie kilka tygodni to upał niemiłosierny (a wczoraj nagle ni z tego, ni z owego zaczęło lać – wreszcie!).
A poza tym – zdobyliście jeszcze jakieś inny Munrosy? Czy zadowoliliście się Ben Nevisem (górą przeze mnie wzgardzaną ze względów, które po wejściu na nią muszą być dla Ciebie oczywiste)?
@Rafał – pogoda idealnie Szkocja, czyli prawie cały czas deszcz, nawet momentami nie chciało się kurtki zakładać bo to nie miało sensu. Tak na prawdę to może pogoda nie byłaby taka straszna gdyby nie zdrowotne dolegliwości i dopiero to jako złożenie dało rezultat znany.
Nie zdobyliśmy innych Munrosów ale za to obejrzeliśmy ciekawy dokument o nich :)
A nad Ben Nevisem powinieneś się zastanowić jest inna, mniej uczęszczana trasa – prawie wcale nie uczęszczana, i jest podobno na prawdę bardzo fajna więc pomyśl nad tym bo może następnym razem jak się wybierzemy do Szkocji to zaliczymy jeszcze ten fragment wyprawy.
Hej
Zazdroszczę Ben Nevia – stawaliśmy tuż pod nim dwa razy z zamiarem wlezienia i za każdym razem zaczynało niemiłosiernie lać ;)
West Highland Way przeszliśmy od Glasgow może ze 3/4 – świetne jest!
I Edynburg też przepiękny.
Czekam na wpisy! Odświeżę sobie :)
Bunkier brzmi ciekawie, czekam na opis i foty :) i te wszystkie zamki, pod tym względem zazdroszczę.
@Gosia: Wiem, że trasa przez Carn Mor Dearg jest bardziej ekscytująca niż turystyczny klasyk: w naszej obronie muszę dodać, że na Ben Nevis wchodziliśmy na początku stycznia w tym roku (czyt. śniegu i lodu było pod dostatkiem). No i szliśmy z Glen Nevis, bo spaliśmy w hostelu pod pubem na początku szlaku turystycznego (jeśli szliście tą ścieżką, to musieliście mijać ten przybytek ;)).
Ja bym zresztą chciał nie tylko powtórzyć Ben Nevis, ale w ogóle przejść wszyskie Munrosy (szacuję to jednak na conajmniej 7-8 miesięczną wyprawę…).
@Olus – No to szykuj się na dużo zdjęć, tylko muszę je najpierw ogarnąć :)
@Zbyszeek – Oj ta Szkocja to już za mną chodziła od bardzo dawna! A tak swoją drogą, to czy ja dobrze kojarzę, że widziałem kiedyś Twoje zdjęcia w kil(t)cie? Co do Ben Nevis – generalnie polecam, a więcej za napiszę we wpisie za kilak dni…
@Rafał – Ja właśnie chciałem iść przez Carn Mor Dearg ale tak jak @Gosia napisała pogoda była brzydka i postanowiliśmy tylko wejść i zejść bo na żadne widoki nie było co liczyć. Myśmy też spali w tym hostelu Ben Nevis Inn.
@Monika – Witam na mojej stronie, dziękuję za komentarz i zapraszam do kolejnych :)
Co do Ben Nevisa to myśmy postanowili, że niezależnie od pogody musimy wejść i nie ma zmiłuj. Jedynie do ostatnich chwil zastanawialiśmy się jaką trasę obrać.
@Executor – Oj Radek – Ty byś tam pod ziemią pewnie chciał nawet zostać – generalnie „żałuj, że Cię tam nie było” :P
@Rafał (po raz drugi) – Chcesz w 7-8 miesięcy zrobić 283 szczyty? Niezłe wyzwanie! Na coś takiego też bym się chętnie wybrał…
Witam. Tak na NK mam takie zdjęcie, ale uważam, że we fraku i w kilcie trzeba się urodzić. Mi nie pasował, choć chciałem mieć takie zdjęcie.
Pozdrawiam
Zbyszek
Szkocja ładna jest. Raz tam byłem i wrócę tam na pewno. A Edynburg to z tydzień możnaby zwiedzać. Czy dalej jest tam sporo Polaków ? Z tego powodu są niezłe profity ( w kawiarni w Hollyrood kasjerka policzyła mi zamówienie jak dla staffu – 50% )
Pozdrawiam
@Rafał – jeśli uda Ci się w kilka miesięcy zrobić wszystkie Monrosy to chylę czoła :) Ja jakoś siebie nie widzę wchodzącą na szczyt bez nazwy na Isle of Skye choć może to tylko strach przed nieznanym :)
@Zbyszeek – kilty są śliczne i przez cały nasz pobyt w Szkocji szukałam choć jednego przystojnego Szkoda w kilcie ale niestety jedyny ciekawy okaz (sprzedawca w sklepie) okazał się być Polakiem :)
@Piekara – tak nadal można spotkać całą masę Polaków w Edynburgu i w Glasgow ale wystarczy pojechać trochę na północ i już nie jest tak łatwo. Co do profitów to jakoś nie uraczyliśmy…
Bardzo fajna wycieczka. Gratuluje pomysłu. Z miło chęcia obejrze zdjęcia i przeczytam opis ciekawych miejsc z wyprawy, kto wie może w przyszłości też odwiedze niektóre z nich. Pozdrawiam
Sam nagle poczułem chęć na taki wyjazd :) Czekam na zdjęcia, jestem ciekawy jak wyszły.
Zapowiada się bardzo ciekawy cykl. Z chęcią poczytam co i jak :)
@Jakub: Myślę, że największym wyzwaniem nie jest po prostu zdobycie tylu szczytów w takim czasie (myślę, że dałoby się nawet i w pół roku, ale jednak bardziej realistycznie oceniam to na 7-8 m-cy) – wyzwaniem jest wytrwanie w Szkocji przez tyle czasu w deszcz czy słotę, gdy zimno i gdy jeszcze zimniej, co Ci zresztą będę mówił, sam widziałeś. No a drugim wyzwaniem jest zgromadzenie środków na taką wycieczkę. Potem zdobycie szczytów, to już pikuś. No może poza kilkoma perełkami, jak np. Inaccessible Pinacle, który to szczyt, jak nazwa sama wskazuje, łatwo dostępny nie jest…
@manato & @Łukasz Sikora & @atomowy Łukasz – Tylko przygotowanie zdjęć i tekstu trochę czasu zajmuje, a ja jakoś w tym tygodniu mam dużo innej roboty… Tak czy inaczej do końca tygodnia pojawi się minimum jeden wpis o St. Andrews.
@Łukasz Sikora – Przy okazji witam na mojej stronie i zapraszam do kolejnych odwiedzin!
@Rafał – Masz całkowitą rację – przy zdobywaniu Munrosów trzeba wziąć pod uwagę czas, pieniądze (dość duże!), pogodę (!) no i sam wysiłek.
Co do Inaccessible Pinacle, to właśnie o tym pisała @Gosia.
Czyli jak rozumiem umawiamy się na taką akcję za jakiś czas – mam rezerwować sobie 7-8 miesięcy?
No toś nazapowiadał Jakubie. Nie chciałbym Cię popędzać ale to już miesiąc niedługo minie, kolejną wyprawę będziesz miał do opisania, a wpisów o tej jak nie było tak nie ma. No chyba, że je gdzieś sprytnie ukrywasz.
Już, już – tylko proszę nie krzyczeć. Oto wpis -> http://www.milczarek.eu/2010/09/szkocja-st-andrews/