ZHP vs ZHR
Dziś będzie coś z kategorii „ludzie listy piszą, a ja odpowiadam”. Otóż wczoraj napisał do mnie znajomy z następującymi pytaniami:
Z tego co kojarzę to jesteś/byłeś harcerzem. To mi wyjaśnij jedno, czemu w nowej rzeczywistości te dwie organizacje się ponownie nie połączyły? Z tego co czytałem na wiki poszło o okres PRLu, ale dawno już jest po.
A tak z innej beczki czym one się różnią? I czemu ZHR nie przyjęto do środowiska między narodowego?Dzięki za małą pomoc. Googlując znajdowałem raczej jakieś przepychanki dzieciaków.
Postanowiłem odpowiedzieć na stronie, bo może jeszcze kogoś ta sprawa zainteresuje albo doda coś od siebie….
Najpierw będzie kilka słów tytułem wstępu…
W tej chwili mamy w Polsce dwie duże organizacje harcerskie i kilkanaście mniejszych. Tymi największymi graczami są: Związek Harcerstwa Polskiego (ZHP) z liczbą członków ocenianą na ok. 111 000 i Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej (ZHR), do którego należy ok. 15 000 osób. Jak widać gołym okiem ta druga organizacja jest ponad 7 razy mniejsza ale nie jest to jedyna różnica.
Teoretycznie obie organizacje są przedłużeniem tradycji harcerstwa przedwojennego, które to z kolei wywodzi się z ruchu skautowego stworzonego przez Bi-Pi, czyli Lorda Roberta Baden-Powella. W praktyce ma się to różnie…

ZHP oficjalnie powstało w 1918 i przetrwało II Wojnę Światową aby zostać rozwiązane w 1949. W następnych latach istniała tzw. Organizacja Harcerska Związku Młodzieży Polskiej, która nawet zamiast tradycyjnego Krzyża Harcerskiego używała tzw. Odznaki Harcerskiej, zwanej potocznie „Czuwajka” (klimat odznaki ZMP). Potem w 1956 nastąpiła reaktywacja ZHP. Przez następne lata, jak to w życiu często bywa pojawiło się w harcerstwie tyle samo dobrych instruktorów co i nasłanych przez lokalne Komitety aktywistów lub tzw. działaczy. W ten sposób harcerstwo prowadziło swą bardziej lub mniej upolitycznioną działalność aż do przełomu lat 1970/80. Wtedy wraz z powiewem wolności, w czasie tzw. Festiwalu Solidarności różne formacje harcerskie (szczepy, drużyny, zastępy i kręgi instruktorskie) zaczęły wyraźnie strać się o odnowę harcerstwa i oczyszczenie środowiska z czerwonych szumowin. Największe znaczenia miały chyba środowiska Kręgów Instruktorów Harcerskich im. A. Małkowskiego (KIHAM), a potem Ruch Harcerstwa Rzeczpospolitej.

Kolejny etap, w tej mojej bardzo skrótowej historii harcerstwa, stanowi powstanie z tych wcześniej wymienianych środowisk tzw. Małego ZHRu. Po zjednoczeniu większości środowisk i nieformalnych grup harcerskich w dniu 12 lutego 1989 w Warszawie powstał oficjalnie ZHR (nazywany średnim ZHRem), jako alternatywa dla „komunistycznego ZHP”.
W międzyczasie część instruktorów nie zgadzała się na „pozostawienie nazwy ZHP” tym „komunistom” i dlatego też założona została trzecia duża organizacja, o nazwie ZHP rok założenia 1918. Jednakże w wyniku przepychanek sądowych o prawo do nazwy ZHP organizacja ta uległa samorozwiązaniu, a wszystkie jej struktury połączyły się ze „średnim ZHRem” w nowy organizm jesienią 1992 roku. ZHR, który istnieje po dziś dzień, nazywany „dużym ZHRem” jest właśnie tym organizmem.
Ja osobiście miałem przyjemność wstąpić w marcu 1992 roku do ZHP rok założenia 1918, pod wpływem opisywanych problemów polityczno-sądowych, pewnego jesiennego dnia tego samego roku nagle stałem się członkiem ZHRu, aby ostatecznie przejść do ZHP pod koniec 1994 roku – tym razem już z własnego wyboru :). W 1996 zostałem drużynowym 4 Łódzkiej Drużyny Harcerskiej im. gen. Mariusza Zaruskiego, a w 1998 zdobyłem stopień instruktorski Przewodnika i złożyłem Zobowiązanie Instruktorskie na ręce hm. Janusza Boisse.
Tyle historii, a teraz spróbuję odpowiedzieć na pytania…
Dlaczego te organizacje w nowej rzeczywistości roku 2010 nie mogą się połączyć?
Ja niestety nie wiem i co więcej, nie widzę żadnych przeciwwskazań. Możemy jednak spróbować rozważyć podobieństwa i różnice aby każdy z czytających wiedział jak to dokładnie wygląda…
Najpierw podobieństwa:
- obie organizacje kontynuują tradycje przedwojenne
- obie organizacje mają podobny system wychowawczy w sensie ideałów, różnią się w metodach ale o tym za chwilę
- w obu organizacjach w dużej mierze chodzi o wychowanie patriotyczne i kontakt dzieciaków i młodzieży z przyrodą i drugim człowiekiem
- obie organizacje mają zasadę służby – harcerze pomagają innym!
- obie organizacje stosują bardzo podobną symbolikę (lilijka, krzyż, umundurowanie etc.)
- w obu organizacjach podstawową jednostką jest drużyna licząca od kilku do kilkudziesięciu osób podzielona na kilkuosobowe zastępy. Wszelkie formy powyżej, takie jak szczepy hufce i chorągwie, funkcjonują w podobny sposób
- w obu organizacjach systemy stopni i sprawności są bardzo podobne (w ZHP jest jeden stopień więcej ze względu na dostosowanie do reformy szkolnej, pozostałe stopnie są takie same jak przed wojną)
- w obu organizacjach rozwijane są specjalności (żeglarstwo, ratownictwo, łączność, survival, lotnictwo etc.)
- politycy starają się wykorzystywać obie organizacje do swoich politycznych celów
- na koniec jeszcze dodam z przykrością, że obie organizacje tak samo mają problem z odnalezieniem się w rzeczywistości XXI wieku i nawet jeżeli w pewnych kwestiach widać ewolucję, to te zmiany już są spóźnione o dobrych kilka lat…
A teraz różnice:
- w rocie Przyrzeczenia harcerskiego w wersji ZHR występuje Bóg, w ZHP może być ale nie musi
- aby zostać instruktorem ZHR trzeba być chrześcijaninem (co do zwykłego harcerza nie jestem pewien), w ZHP wiara nie ma znaczenia
- ZHP jest dofinansowane przez tzw. Państwo o wiele silniej niż ZHR ale nie ma się co dziwić, bo przecież jest 111 000 : 15 000
- w ZHP dzieci nie są zbytnio rozróżniane ze względu na płeć i normą są drużyny koedukacyjne, ale nie jest to obowiązkiem, za to w ZHR całość rozdzielona jest na tzw. pion Harcerzy i pion Harcerek – oczywiście istnieją Okręgi, Obwody i Szczepy, które łączą odpowiednio Chorągwie, Hufce i Drużyny żeńskie i męskie. Trzeba jednak zauważyć, że często są to jedynie sztuczne twory…
- ZHR w stosunku do ZHP wyraźnie bardziej związany jest z Kościołem Katolickim, przy czym w mojej ocenie najbliżej są te środowiska, które wywodzą się z ZHP 1918
- ZHP jest członkiem World Organisation of the Scout Movement (WOSM) i World Association of Girl Guides and Girl Scouts (WAGGGS), a ZHR nie może nim zostać ponieważ zasady tych międzynarodowych organizacji pozwalają zrzeszać z każdego kraju albo największą organizację, ale federację organizacji, a takowej u nas nie ma
Tak więc jak widać z mojego powyższego podsumowania na „niższym poziomie” jest prawie tak samo, różnice są na „wyższym poziomie”! Często mówi się, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze… W tym wypadku chyba niekoniecznie o kasę jako taką lecz o władzę i stołki! Przecież jak są dwie organizacje to musi być też dwóch Przewodniczących, 2 (3) Naczelników, 2 (3) x więcej Komendantów Chorągwi i 2 (3) x więcej Komendantów Hufców. Tylko na poziomie Drużyn i ich liderów czyli Drużynowych istnienie lub nieistnienie dwóch organizacji nic nie zmienia w ich pracy…
Co więcej, wiadomo że „duży może więcej” i jestem w 100% przekonany, że połączenie sił ZHP i ZHR wyszłoby tym, którzy są „najniżej” czyli harcerzom i ich instruktorom tylko na dobre! Może po takim połączeniu „nowe ZHP” stałoby się największą pozarządowa organizacją w Polsce, a tak palmę pierwszęństwa dzierży póki co Polski Związek Działkowców :)
Czuwaj!


zrób ankietę dla harcerek z ZHP i ZHR i ustal ile procent się depiluje w miejscach intymnych, a ile nie … najogólniej czy mają tam włochy czy na gładko ?
może odkryjesz kolejną różnicę :)
jezdem pierwszy !!
g933n
To czemu nie powstanie PFZH/FHP/FHR itp F od federacja. Wtedy wszystkie najmniejsze związki mogły by być w strukturach między narodowych. I powstał by jeszcze jeden pion stołków do osadzenia.
Z tego co googlowałem, to właśnie faktycznie wychodzi iż tylko góra się nie lubi.
Jak będzie zlot harcerstwa w Krakowie, to się będzie przejść na jakąś referat „Przyszłość Harcerstwa w XXI Polsce” i popatrzeć jak sobie dziadkowie oczy wyłupują.
Jedno czarne, drugie czerwone. Ładny,cholerka, wybór.
Ja niestety należałem za komuny do drużyny zuchów. Miałem dobre wzory, bo mama była w latach 40- stych drużynową gdańskiej Czarnej 13 – na wzór sławnej lwowskiej drużyny. Na przyrzeczeniu harcerskim ( notabene na statku Tadeusz Ziółkowski- patrona mojej gdańskiej SP)otrzymałem jej krzyż, nieco odbiegający od obowiązującego wzoru. Nie pamiętam, aby nas specjalnie indokrynowano, zresztą dzieci inaczej na to patrzą.Mama należała do harcerstwa do roku 1949, kiedy to organizację rozwiązano. Jej koledzy potajemnie zakopali wtedy proporce i sztandary. Po przeprowadzce do Krakowa należałem do drużyny wodnej- żeglarskiej. Zresztą tam porobiłem patenty: żeglarza a potem sternika jachtowego. Za czasów mojej młodości istniał HSPS czyli Harcerska Służba Socjalistycznej Polsce. Krzyż mieli podobny, natomiast mundur to była koszula bodajże popielata ( nie pamiętam dokładnie) i obowiązkowo czerwony krawat z paskami.
W Radocynie, w bazie namiotowej, gdzie co roku spędzam swój urlop jedną noc przebywała warszawska męska drużyna katolicka. Moim zdaniem młody narybek LPR, bo ich przesadna pobożność mnie śmieszyła. Poczęstowali mnie pysznie przyrządzoną kiełbasą i wpakowali w zakłopotanie, bo przed jedzeniem była obowiązkowa modlitwa, czego nigdy nie robiłem. Natomiast młodzież licealna powinna być bardzie wyluzowana i do nieco starszej bazowej Magdy zwracanie się per pani wzbudzało po prostu konsternację. Generalnie byli bardzo mili, choć ich piosenki przy ognisku traciły myszką. Cyganie, Płonie ognisko … Brakowało im nowszych utworów, chociażby z projektu W górach jest wszystko co kocham. W bazie przez 3 dni przebywały też warszawskie harcerki 13-18 lat. 50 dziewczyn + dwóch facetów- oboźny i z-ca szefa. Fajni byli i ogniska były super. Zresztą załapali się na pobyt znanego niewidomego barda Leszka Kopcia, który na moją prośbę pośpiewał im przy ognisku.
Może porozmawiajmy o kobietach ?
http://humorniedlaiditow.tripod.com/sitebuildercontent/sitebuilderpictures/roar62.gif
Przynajmniej będzie ciekawie :D
większych różnic tu nie widzę … obie organizacje to paramilitarne gimnazja …
g933n
@MAciek – do której drużyny żeglarskiej należałeś? Budowlani, czy może Biała Fregata?
Mnie też było dane należeć do drużyny harcerskiej w ZHP. Niestety (a może stety :) swoją przygodę z harcerstwem zacząłem późno. Jedno, co było dość nieprzyjemne, to częsta niechęć ze strony niektórych harcerzy z ZHR spowodowana zapewne pokutowaniem pewnych stereotypów: „a czy to prawda, że macie w przyrzeczeniu wierność sprawie socjalizmu”, „harcerz musi być wierzący” itp. Z czasem dało się do tego jakoś przyzwyczaić :)
Nigdy nie byłem harcerzem ani tym bardziej harcerką ;) ale gdybym musiał to kiepska alternatywa jak wspomina Wiewiór, albo czarne albo czerwone. Od obu się dystansuję, więc pewnie założyłbym AiAKOH – Ateistyczną i Antykomunistyczną Organizację Harcerską ;)
Po cukierkowej wizji @Kuby, czas na alternatywną historię ZHP była praktycznie młodzieżówką ZSMP w pewnym momencie organizując masowe naloty na niektóre rejony Polski niczym stonka. Kontakt w przyrodą w wydaniu ZHP przypomina kontakt z przyrodą jaki mają drwale w dżungli amazońskiej.
Sam Baden-Powell tworzył w trakcie wojny Burskiej takie małe Hitlerjugend stanowiące pomocniczą organizację dla armii brytyjskiej. Organizację, która za zadanie miała tworzyć najlepszych żołnierzy Wehrmachtu.
Problemem jest to, że ZHP jest taką organizacją młodych działaczy wg. i ich przysięgi: Harcerz tak pije i pali, żeby go nie przyłapali. ZHR odwołuje się do przedwojennej tradycji i w tej przedwojennej tradycji jest silna więź z kościołem, bo takie było przedwojenne harcerstwo (czy się to komuś podoba, czy nie), absolutnie odcięte od prawosławnych, ateistów itd. ZHP z przedwojenną tradycją ma tylko nazwę. To jest główna linia podziału. ZHP ma mętną przeszłość i przyszłość, ZHR jest strażnikiem pewnej obumarłej tradycji. Nie wiem jak chcesz to pogodzić, tylko dlatego, że noszą podobne mundury a prezentują odmienne treści.
Co ładnie ujął @Wiewiór
„Jedno czarne, drugie czerwone. Ładny,cholerka, wybór.” Odpowiedź jest prosta mamy XXI wiek zapisz się do ekipy surwiwalowej, ASG , jeśli nie jesteś pewne swojej seksualności paintball’a i po sprawie;)
Ja należałem do ZHP i bardzo dobrze wspominam ten czas. Żadnej indoktrynacji nie było, a większość czasu spędzało się na szlakach partyzanckich więc akurat kontakt z przyrodą był bardzo dobry. Wędrowało się całymi dniami po lesie poszukując starych obozowisk i mogił partyzanckich i przy ognisku słuchało opowiadań starych partyzantów. Oczywiście pewnie zależy to od miejsca w którym taka drużyna „działa” i od samych harcerzy i drużynowych.
@Executor z ciekawości spytam jakich partyzantów, bo tych NSZ było zdecydowanie więcej niż AL/GL a chyba z nimi się nie spotkałeś. Indoktrynacja nie musi być nachalna.
@piasek: A choćby z grupy majora Jana Piwnika „Ponurego” i majora Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”. W większości chodziło się śladami generała Mariana Langiewicza, Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej oraz majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.
A żebym ja to pamiętał! Żeglarza robiłem przy 5 KDH przy IX LO w Krakowie na obozie w Czernicy ( razem z gdyńskim hufcem). Po tragicznym wydarzeniu, jakim była śmierć 3 kolegów na obozie żeglarskim nad Śniardwami w 1978 r. drużyna wodna na wniosek rodziców została rozwiązana. Natomiast patent sternika jachtowego zdobyłem razem z drużyną zgromadzoną przy Domu Kultury w Parku Jordana w latach 80- tych.
O ile dobrze pamiętam jeden z tragicznie zmarłych kolegów miał ksywę Emanuel i był z Budowlanych. Omega się wywróciła na środku Śniardw. Nie wiadomo dlaczego 3 chłopaków nie potrafiło jej postawić. Po kilku godzinach oczekiwania na pomoc postanowili dopłynąć do brzegu. Woda była tak zimna, że zamarzli w kapokach.
@G933N – Jak zawsze uroczy…
@SpeX – Niby masz rację, ale to przybędzie tylko jeden stołek, a za to trzeba będzie się przed fanatycznymi członkami tłumaczyć – dlaczego bratamy się z tymi $%#$*#%?
Co do zlotu w Krakowie – chętnie też się wybiorę! Musimy się umówić.
@Wiewiór – Niestety nie jest to tak czarno-biało (przepraszam czarno-czerwono). Gdyby tak było, to nie byłoby też dyskusji :)
@Laska – No właśnie! Ja będąc harcerzem w ZHP1918 albo ZHR byłem tym złym dla harcerzy z ZHP i potem jak przeszedłem do ZHP było tak samo z drugiej strony. Najlepsze jest to, że dużo gadają i krzyczą gówniarze, którzy nie mają pojęcia o co chodzi! Ale tak to właśnie często (ale nie zawsze) są wychowywani przez górę. I po jednej i po drugiej stronie są rozsądne środowiska, które nie wywołują sztucznych animozji…
@Marcin Łuniewski – Po pierwsze :), a odnosząc się do tego co napisałeś – teraz to już nie ma potrzeby tworzyć nowych harcerskich bytów, bo w XXI wieku młodzi ludzie mają tyle możliwości na spędzanie wolnego czasu, że aż głowa boli…
@piasek – Tym razem bardzo się z Tobą nie zgodzę! To co napisałem to nie jest cukierkowa wizja tylko dość wyważona opinia na podstawie znajomości tematu! Znajomość ta pochodzi zarówno z pierwszej ręki jak i z opowieści kolejnych osób. W ZHP były od 1956 do 1989 środowiska sterowane od początku do końca przez czerwonych i pewnie było ich większość. Z drugiej strony było też od groma środowisk (instruktorów), w których wyznawało się stare zasady i nie dawano się komuchom. Oni wychowywali młodzież w zupełnie innych, bardziej tradycyjnych ideałach i nawet trzymano niejednokrotnie sztamę z KK (który wtedy też bywał inny i inną odgrywał rolę niż teraz). Jakby nie było skądś wzięli się ludzie tworzący ZHP1918, ZHR i Ci, którzy jednak pozostali w ZHP bo uważali, że zmiany powinny następować od środka, a nie poprzez tworzenie oddzielnych bytów!
O stonce i ZHP to też trochę zbyt ogólnie – są ludzie i ludziska! Zapewne odnosisz się np. do akcji Bieszczady 40, która jest w istocie dość kontrowersyjna. Z jednej strony pod wieloma względami był to ogromny sukces, ale z drugiej strony w wielu aspektach przesadzono i zniszczono też trochę przyrody! Mogę tylko powiedzieć, ze błądzić to rzecz ludzka…
Myślę też, ze powtarzanie hasła „Harcerz tak pije i pali, żeby go nie przyłapali” tylko do ZHP jest bardzo krzywdzące. Tak jak pisałem wcześniej i w jednej i w drugiej organizacji bywa różnie, włącznie z tymi sprawami!
Mogę się jedynie zgodzić, że ZHR bardziej trzyma z tzw. zasadami przedwojennymi, tradycjami, bliskością KK itd. Tylko czy to ma sens, czy to prowadzi do czegoś dobrego? Czasy się zmieniają – harcerstwo powinno istnieć, bo jest to bardzo wartościowa metoda wychowawcza ale powinno się bardziej zmieniać! Jeśli mamy szukać wśród dawnych wzorców to warto przypomnieć sobie o pomysłach indiańsko-puszczańskich z gruntu amerykańskiego (Seton i inni) i może (tak jak piszesz) wreszcie uświadomić sobie jaki był prawdziwy początkowy cel Bi-Pi albo polskich oficerów i jednocześnie instruktorów harcerskich.
@Executor – Harcerstwem się jeszcze nie chwaliłeś! Jak widać jednak czegoś nowego jeszcze się o Tobie mogę dowiedzieć :)
KK?
@SpeX – KK = Kościół katolicki…
@Executor trochę się poczepiam, bo akurat w Świętokrzyskim musiałaby się pojawić Świętokrzyska Brygada NSZ i na pewno jej nie było. Szczególnie, że w tym obszarze struktury NSZ były często dużo bardziej rozbudowane niż AK, ale temat śliski to go nie poruszano. Kwestia indywidualna na ile manipulowano, ale zawsze. Trochę jak z „Popiół i diament”, który niby ostrożnie wprowadzał tematykę AK. W rzeczywistości wprowadzał zakłamany obraz walki wewnętrznej w społeczeństwie, której nie było. Była tylko nowa okupacja, podstępne prawda.
@Kuba Padło jakieś słowo rozliczenia się ZHP ze swoją przeszłością? Mogę tylko powiedzieć jedno. Uderz w stół… Bo doskonale wymieniłeś rzeczy, które są trupami w szafie ZHP na podstawie moich enigmatycznych wypowiedzi. Czyli jednak coś jest na rzeczy. Jak pisałem mętna przeszłość. Co do odwoływania się do tradycji, to której Szarych Szeregów, czy może Hufców Polskich? Bo jako dzieciak nie bez powodu byłem w ZHR, ponieważ moja mama doskonale znała ZHP od wewnątrz i nie chciała żebym tam trafił. Bardziej do mnie przemawia harcerstwo jako metoda wychowawcza (patrz Hufce Polskie) niż kształcenie młodocianej kadry wojskowej (Hitlerjugend, Szare Szeregi) bo to jest degeneracja ruchu harcerskiego do jego najbardziej prymitywnej i barbarzyńskiej postaci.
Przy okazji z tego co pamiętam mama chyba była szczepową. Postanowiłem sprawdzić co to jest i wyskoczył mi artykuł z wikipedii (może nie jest to najlepsze źródło, ale nie chciało mi się zgłębiać tematu. Na tym forum są eksperci)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Komendant_szczepu
i proszę porównać zakres obowiązków w ZHP i ZHR. Jak dla mnie ZHP jest dalej organizacją młodych aktywistów, czyli pełnymi garściami czerpie ze swoich najgorszych tradycji.
Co do hasła „Harcerz tak pije…” to ZHP kiedy było ruchem masowym sobie konkretnie na to zapracowało.
I znów mnie wciągnęła wikipedia, i z tego co doczytałem. To jeszcze Zawisza należy do organizacji między narodowych.
@SpeX poszukiwanie wiedzy wciąga;)
Moje prywatne badania wypadają tak. Bez rozwiązania ZHP nie ma mowy o jakiejkolwiek federacji ruchu harcerskiego. Jak dla mnie cały czas jest skostniałą biurokratyczną organizacją, która federacje traktuje nie jako grupę niezależnych ruchów tylko organizację, którą należy zarządzać. @Kuba masz myślenie ZHP. Federacja nie oznacza żadnego połączenia struktur, ani wspólnej przysięgi. Co najwyżej współpracę nad rozwojem i opracowanie metodyki na zasadzie dobrowolnej współpracy, gdzie duży wcale nie może więcej. Duch Walterowców mocno trzyma się w ZHP.
@piasek (I-szy raz) – Niestety albo mnie nie zrozumiałeś albo po prostu nie do końca przeczytałeś to co napisałem. Nie bardzo rozumiem do czego mają się odnosić nożyce itd. bo ja osobiście z niczego akurat nie muszę się tłumaczyć – na szczęście! Za to staram się w jakiś sposób komentować to co wiem o obu organizacjach, o instruktorach w obu organizacjach i o harcerzach – bo jakoś mam wrażenie, że często się zapomina o tym, że to w gruncie rzeczy o nich chodzi! To co napisałeś na końcu (o Hitlerjugend, Szarych Szeregach itd…) to ja również napisałem i albo nie przeczytałeś albo nie wyraziłem tego odpowiednio jasno w zdaniu gdzie pisałem o potrzebie poszukiwania metod skautowych wśród pomysłów amerykańskich (Seton i inni), a niekoniecznie wśród klasycznych -> „jaki był prawdziwy początkowy cel Bi-Pi albo polskich oficerów i jednocześnie instruktorów harcerskich.” Mówiąc wprost – zarówno Bi-Pi jak i ci instruktorzy-oficerowie prowadzili po prostu bardzo dobre przedszkole-przygotowanie przyszłych żołnierzy. I tak samo jak Ty ja bym chciał już z tym zerwać (organizacyjnie) bo czasy się zmieniły i o tym też pisałem. Piszę organizacyjnie, bo ja osobiście dość szybko zrozumiałem o co w tym wszystkim chodziło i chodzi :)
Co do zacytowania wiki i wspomnień Twojej Szanownej Mamy to nie bardzo rozumiem co chciałeś powiedzieć i co to ma do rzeczy…
@SpeX – Tak masz rację, z tym że ponieważ Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego Zawisza jest jak sama nazwa podaje bardzo katolickie to należy do Federacji Skautingu Europejskiego (UIGSE), które pomimo braku odpowiedniego słowa w nazwie jest federacją organizacji skautowych związanych generalnie z kościołami chrześcijańskimi (głównie KK). Mylenie UIGSE z WOSM i WAGGGS (o których wspomniałem we wpisie) jest bardzo częstą pomyłką zwłaszcza w przypadku osób niewtajemniczonych :)
@piasek (II-gi raz) – I znów nie zrozumiałeś o czym piszę. Ja odpowiadając @SpeX na temat tworzenia federacji pozwoliłem sobie trochę poironizować. Uwierz mi, że na tyle na ile znam te obie organizacje to większości instruktorom pracującym bezpośrednio z dzieciakami i samym harcerzom jest wszystko jedno co jest na górze! Oni i tak robią swoją robotę tam na dole! Jedne drużyny są bardzo ideowe i żyją historią, symboliką itd., w innych dzieciaki uczą się życia, turystyki, krótkofalarstwa, paralotniarstwa, czyli realizacji wspólnych pasji itd., a jeszcze w innych jest trochę tego i trochę tego! Tak jest niezależnie od tego, czy mają biało-czerwony pasek nad kieszenią czy małą flagę na drugiej kieszeni…
Dlatego całym sercem jestem za federacją i jednocześnie jak najsilniejszą decentralizacją w obu organizacją – to tak samo jak z moim podejściem do funkcjonowania państwa ale to już inny temat…
Piszesz, że zrozumiałeś, iż ja bym chciał „połączenia struktur” i „wspólnej przysięgi” – otóż nie! Mam to totalnie gdzieś! Takie sprawy jak przysięga można dogrywać w drużynach, tak jak przez lata wypracowywane są indywidualne obrzędowości i tradycje. Chodzi mi o to, że ta cała nadbudówka powinna być jedynie do pomocy tym drużynom i ich członkom, a nie być ideą samą w sobie…
A tak z innej baczki, jak wygląda skauting w USA?
@Kuba przeczytałem. Tylko trochę chcesz zjeść i mieć ciastko. Bo albo chce się budować nowoczesny ruch harcerski, albo utrzymywać strukturę i organizację. Tego się nie da połączyć. Przeczytałeś w wiki zakresy obowiązków, w jednej organizacji mamy nadrządcę jednostek terenowych w drugiej jakiegoś koordynatora, który ma pomagać. Czuwa, Pomaga vs Wydaje rozkazy. To jest inny język.
Jeśli chodzi o nożyce, personalnie nie odpowiadasz, ale doskonale znasz problemy. Takie np. jak Bieszczady 40 i przykro mi, ale ja tam żadnego sukcesu nie widzę, a straty poważne. Jakbyś OHP, nie harcerzy wysłał (i to nie jest krytyka OHP tylko harcerzy).
Jeśli chodzi o tradycję oficerów-instruktorów to jest to degeneracja jak Hitlerjugend i taką samą degeneracją byli pionierzy/Walterowcy i budowanie administracyjnej struktury. To nie jest harcerstwo i od tego należy się odciąć. Tego do tej pory nie zrobiono. Poniekąd powiela się dalej złe wzorce. Od choćby pomnik Małego Powstańca. Wystawianie dzieci do walki, takich rzeczy należy się wstydzić, a nie stawiać pomniki.
Decentralizacja oznacza de facto rozwiązanie ZHP, tego całego majątku, zarządzania itp. To jest pośrednio w tym artykule z wiki. Góra ma służyć do koordynowania i to za friko, a nie zarządzanie majątkiem i strukturą. Bądź realistą na to nikt nie pójdzie.
Swoją drogą to skoro wszystko na poziomie drużyn ma zostać po staremu, to po co Ci jednolita organizacja? Nie zauważasz, że te przeróżne organizacje mają oddzielną myśl, strukturę i metodykę. Naprawdę po to są te całe górki, żeby koordynować działania. Ciężko mi wyobrazić sobie jednolity model wychowania młodego chrześcijanina i ateisty. To, że tak samo biegają po lesie nie oznacza, że takich samych wartości uczą. Czy dzieciakom jest wszystko jedno? Możliwe. Czy instruktorom? To już nie jestem taki pewien. Mam poważne wątpliwości, czy nie przeszkadzałby Ci przekaz chrześcijański. Tak jak innym przeszkadza brak tego przekazu. Nie ma jednolitego jedynie słusznego modelu wychowania, takie podejście już było z wiadomym skutkiem. Ten podział jest głębszy niż znaczki na lilijce. Harcerstwo to nie klub młodego radiowca, chodzi o coś więcej.
Rozumiem, że oczekujesz pewnej odnowy ruchu, ale mamy XXI wiek i sama idea X!X wiecznego skautingu już trąci myszką. Nigdy nie będzie już tak masowa i silna jak kiedyś.
A tak w ogóle, co to są te Bieszczady 40 i 2000? Niestety Wiki nie jest uaktualniona o te informację.
Jak większość dzieciaków również ja w czasach mojej podstawówki byłam najpierw w Zuchach a później w drużynie harcerskiej. W ramach pisania tego komentarza zaczęłam szukać czy byłam w ZHP czy w ZHR – to chyba coś znaczy. Skoro dla dzieciaka nie ma żadnej ale to żadnej różnicy czy to co jest na końcu to P czy R to chyba nie można wciskać że te dwie organizacje się tak strasznie różnią.
Dzieci jako takie wiele się od siebie nie różnią gdy wstępują do ZHP, ZHR lub Zawiszy. Wszystkie początkowo chcą się nauczyć czegoś, pobawić i z wiekiem większości z nich to podejście się wiele nie zmienia.
Jeżeli ktoś jest bardzo wierzący to niech idzie do Oazy a nie do Harcerstwa tam też są obozy w namiotach, obieranie tony ziemniaków, śpiewanie itp. Swoją drogą nie wierzę że wszyscy w ZHR są tacy bardzo religijni. Myślę że w dzisiejszych czasach są to dokładnie tacy sami ludzie jak Ci z ZHP.
Harcerstwo tak jak i inne formy aktywacji młodzieży są bardzo ważne i mam nadzieję że zamiast bawić się w kłótnie i walkę o stołki góra posłucha trochę młodszych i jednak powstanie jakaś wspólna forma działalności tego całego harcerskiego tworu.
@Gosia w każdym zakładzie pracy był jednostka POP, a w każdej szkole harcówka ZHP, to już chyba wiesz gdzie byłaś. Zresztą to, że nie wiesz świadczy też o poziomie instruktorów z którymi miałaś styczność.
Argument z Oazą jest delikatnie rzecz biorąc niesmaczny. Ponieważ działacze chrześcijańscy mają bardzo duży udział w tworzeniu idei skautingu, co więcej SHK „Zawisza” należy do FSE. Nie rozumiem co oznacza dla Ciebie religijność, ale chodzi o odwołanie do wartości chrześcijańskich i chrześcijańskiego modelu wychowania z całą rozwijaną od lat metodyką harcerstwa chrześcijańskiego. Niektórzy trochę poważniej traktują wartości chrześcijańskie niż wycieczka na kremówkę do Papogrodu. ZHP odwołujące się do PRL, ale nie tylko bo i do Czerwonego Harcerstwa, Walterowców i innych często jawnie antychrześcijańskich wzorców nie może sobie pozwolić.
Dlaczego uważasz, że młodym jest wszystko jedno? Na razie padła wypowiedź @Kuby jeśli można go jeszcze uznać za młodego. Tylko ja jestem w jego wieku i uważam ZHP-56 za organizację skompromitowaną. Na razie rozkład głosów jest 1:1. Owszem moja kariera harcerska jest krótsza niż @Kuby, głównie z tego powodu, że w ZHR panował wtedy jeszcze bałagan. Poczułem się tym mocno rozczarowany. Natomiast z ZHP nie chciałem i nie chcę mieć nic wspólnego.
@piasek – zamiast rzucać ogólnikami – powiedz wprost, co wg. Ciebie obecnie jest złego w ZHP? Zasłanianie się hasłami „bo mama mi powiedziała” jest mało merytoryczne.
@Laska chyba nie przeczytałeś do końca tego co pisałem, ale w skrócie:
1) Ta organizacja nic nie reprezentuje, bo jest i przedwojenna, i PRLowska, i nowoczesna, i z tradycjami. W skrócie nijaka.
2) Wewnątrz dalej obowiązują strukturą POP, czyli jest odziedziczony majątek, skarbnik, kadencje i wybory i regulaminy, które roją się od paragrafów. W regulaminie pracy hufca „przygotowanie projektów uchwał”, to jest harcerstwo, czy młodzieżówka polityczna. (tak mam zwyczaj sprawdzać materiały źródłowe)
3) Pewną pomroczność jasną dotyczącą historii, bo odwołują się do tego co jest im akurat wygodne.
W bieganiu po lesie to może nieszczególnie przeszkadza, ale ja zawsze lubiłem wiedzieć w jakiej organizacji składam przysięgę.
@SpeX (I-szy raz) – W USA jest zupełnie inaczej, bo też inaczej kształtowało się społeczeństwo i sam skauting. Tam większość tzw. metodyki oparta jest na kontakcie z przyrodą, survival, tropieniu zwierząt itd. Element militarny albo paramilitarny jeśli nawet się pojawia jest marginalny, bo tak naprawdę dla zainteresowanych tego typu sprawami są różne inne organizacje, w tym dziesiątki szkół mundurowych (dla kadetów) itd. Z drugiej strony tam nigdy skauci nie byli szkoleni na przyszłych żołnierzy, bo przecież tam obie wojny światowe miały zupełnie inny wymiar…
@SpeX (II-gi raz) – Bieszczady 40 to jeden z tzw. alertów. Były to ogólnopolskie wielkie akcje harcerskie, które posiadały jakiś duży cel. Chyba drugą największą tego typu akcją była Operacja Frombork 1001. Co do operacji Bieszczady 40 to chodziło głównie o zagospodarowanie Bieszczadów. Budowano wtedy stanice, przystanie, przystanki, schrony, utwardzano drogi (wylewano chyba nawet asfalt), regulowano rzeki itd. itd. Problemem było to, że czasem przesadzano, chociaż generalnie według mnie pomysły były dobre. Co więcej nawet Tytus, Romek i A’Tomek uczestniczyli w Operacji Bieszczady 40 w Księdze XII :)
Generalnie mam pomysł – obaj mieszkamy w Krakowie, więc może byśmy po prostu się kiedyś na piwo wybrali i pogadali. Co Ty na to?
Jak najbardziej, tylko już do tego się zbieram od miesiąca (sprawa antenki do skanera). Na razie mam porządki po powodziowe (na szczęście niewielkie).
Hmm… niezbyt obiektywny ten tekst…
Szkoda, że nie wspomniałeś,
- że w ZHP instruktorzy dostają wynagrodzenie za pracę, a w ZHR każdy robi to za darmo…
- że harcerze ZHP nie są uczeni ani trochę puszczaństwa, tzn jak jada na obóz, to jadą do stanicy, gdzie mają ogrodzony teren, rozłożone namioty, a śpią na rozkładanych kanadyjkach. W ZHR harcerze jadą do pustego lasu, wszystko budują sami z żerdzi i zawsze jadą w inne, nieznane miejsce…
@TOM – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz! Odpowiadając na Twoje uwagi:
Ad pkt. 1 – Niestety nie masz racji, bo wynagrodzenie nie jest standardem w ZHP tak jak to się niektórym wydaje – też słuchałem podobnych bajek jak byłem w ZHR. Tak się jakoś złożyło, że w ciągu kilku lat mojej pracy w ZHP nigdy nie dostałem wynagrodzenia za tą pracę, a raczej często dokładałem do interesu. Na wszystkich obozach ZHP, w których uczestniczyłem – kadra po prostu nie płaciła ale nikt nie zarabiał. W moim Hufcu Łódź-Polesie wynagrodzenie, z tego co mi wiadomo, pobierali (nie wiem czy nadal tak jest) jedynie komendant i księgowa (księgowe w ZHR też otrzymują wynagrodzenie za swoją pracę – informacja od mojego drużynowego w ZHR – teraz jakaś wysoko postawiona szycha :)). Kiedyś myślałem, że taki brak wynagrodzenia za pracę jest super i godny naśladowania. I do pewnego stopnia nadal tak uważam, bo jest to naturalne i OK jak jesteś studentem! Jednak jak już ktoś pracuje na etat i ma do dyspozycji jedynie 21 dni urlopu w roku, z czego ma poświęcić 15 dni na pracę z harcerzami i ma to być naprawdę dobra robota, to warto aby został wynagrodzony. Praca z młodzieżą, wychowywanie, odpowiedzialność, zarządzanie zgrupowaniem kilku lub kilkunastu podobozów to jest praca jak każda inna i do tego realizowana w czasie wolnym, który można by spędzić z rodziną albo znajomymi w swoim wieku, więc czemu za nią nie płacić? Tak więc nawet jeśli gdzieś ktoś na obozach ma wynagrodzenie, to nie widzę w tym nic zdrożnego! Jest przecież wybór, można jeździć na inne obozy, z inna kadrą albo inna organizacją – temat na dłuższą rozmowę…
Ad pkt. 2 – Widzisz, tutaj też się nie zgodzę, bo są różne środowiska i różne obozy, dla różnych grup wiekowych.
Na obozach ZHR byłem 2 razy (1993 i 1994) i było tak: Przyjeżdżaliśmy na miejsce, dostawaliśmy namioty, które rozstawialiśmy jako pierwsze. Potem zabieraliśmy się za budowę bramy, masztu, półek, pryczy i innych namiotowych dodatków. Następnie robiliśmy takie niby płotki i dodatkowy wystrój podobozu: totemy, namiot świetlicę, kapliczkę (!) no i oczywiście latryny. Kuchnia była po części zrobiona przez kwaterkę, więc kończyliśmy jej ustawianie i uruchamianie.
Na obozach ZHP byłem ponad 10 razy (w latach 1995 – 2008) i było tak: Przyjeżdżaliśmy na miejsce, dostawaliśmy namioty, które rozstawialiśmy jako pierwsze. Potem zabieraliśmy się za budowę bramy, masztu, półek, i innych namiotowych dodatków. Następnie robiliśmy takie niby płotki i dodatkowy wystrój podobozu: totemy, namiot świetlicę no i oczywiście latryny. Kuchnia była po części zrobiona, więc kończyliśmy jej ustawianie i uruchamianie.
Teraz zabawa – znajdź różnice :) Otóż w ZHP w stosunku do ZHR nie budowaliśmy pryczy i były tak jak piszesz kanadyjki oraz nie stawialiśmy kapliczki. Poza tym różnice były niewielkie i raczej uzależnione od kadry i klimatu obozu, a nie od organizacji. Np. Raz na obozie ZHRu cała kuchnia i stołówka były zrobione przez podobozy, które wcześniej przyjechały. Za to innym razem na obozie ZHP było już kilka namiotów postawionych, bo zostały po wcześniejszym obozie. Innym razem na obozie ZHP dodatkowo stawialiśmy maszty, okablowania i inne takie dla harcerzy-łącznościowców itd. itd.
Inna sprawą jest to, że w ostatnich latach SANEPID zaostrza kontrole i na obozach ZHP (nie wiem jak to jest w ZHR) NAKAZUJE stawianie toalet typu Toy-Toy, chociaż ostatecznie i tak buduje się „dodatkowe-ukryte” latryny tradycyjne :)
Dodatkowo ten sam SANEPID w ostatnich latach robi jazdy ze sprawami kuchennymi, łącznie z tym że wymagana jest obecność i praca Pani Kucharki! W ten sposób nie może być tak jak kiedyś, że była osoba najwyżej podpowiadająca zastępowi kuchennemu (moja Babcia nawet tak jeździła na obozy). Teraz ma wręcz wykonywać część prac zakazanych dla osób bez jakiejś specjalnej książeczki zdrowotnej. Takie są przepisy – bez sensu ale są…
Jeszcze na koniec napiszę, w ramach ciekawostki, że mnie osobiście na pierwszych 2 obozach w ZHP też brakowało bardzo tego budowania pryczy i innego rozbudowanego wyposażenia namiotowego, tak jak to miałem w ZHR. Ale później zrozumiałem z czego te różnice wynikały – większość naszych harcerzy wolała budować obóz przez 2-3 dni, a nie 5-6 (jak w ZHR) i zamiast tego jak najszybciej wyruszać na kilkudniowe wędrówki w góry, robić zwiady i inne takie. Znów kwestia wyboru, jaki jest cel i jaka jest grupa wiekowa. Co ciekawe ten ostatni parametr jest bardzo ważny! Chłopców w wieku 11-15 bardzo kręciło uczenie się sprawnego posługiwania narzędziami, ciężka praca fizyczny, której wynikiem były bardzo efektowne, prycze, bramy itd. Za to moich harcerzy (i harcerki) w wieku 16-24 o wiele bardziej kręciło chodzenie na wyprawy w góry, uczestniczenie w jakiś kilkudniowych współzawodnictwa, zabawy z masztami, antenami i inne takie niż prace w drewnie… Po prostu życie :)
Bardzo mądry i rzetelny artykuł, pozdrawiam i dziękuje za rozwianie niektórych z moich wątpliwości ;)
Ja tylko dołączę krótko do różnic w wyjazdach na obozy w ramach ZHP.
Członkiem ZHR nie byłem i przyznam, że na początku słyszałem różne plotki i pogłoski o tym jaka to jest „dziwna” organizacja w porównaniu z „normalnym” ZHP… Po pewnym czasie zrozumiałem, że plotki powtarzać bardzo łatwo, nawet nie mając żadnego potwierdzenia na wypowiadane sądy.
Co do obozów to jeździłem na różne obozy z różnymi środowiskami (Łódź-Bałuty, Łódź-Polesie, Łódź-Górna) w latach 1991-2004 i forma tych obozów bardzo mocno zależała od środowiska.
Był obóz całkowicie puszczański (wszystko budowane własnoręcznie od zera, co mi w obecnym czasie odpowiadało najbardziej jak mogło) połączony z wypadami na dwa dni do lasu z jak najmniejszym ładunkiem koniecznym do przetrwania.
Były też obozy mocno stacjonarne, w ściśle określonej od wielu lat lokalizacji (co swoją drogą wymusza minimalizację budowania wyposażenia obozowego z budulca naturalnego – po kilku latach w tym samym miejscu nie byłoby już drzew w okolicy). Tutaj nacisk był położony bardziej na kilkudniowe zwiady, wędrówki tudzież gry oraz budowanie wzajemnych relacji wśród uczestników.
Zgadzam się z ostatnią wypowiedzią Kuby, że formy te, również w ramach jednej organizacji, mogą znacznie się różnić w zależności od potrzeb grupy wiekowej do której są adresowane oraz zmieniających się przepisów prawnych.
Pozdrawiam.
Nadal całym sercem harcerz – nie deklarujący się po żadnej ze stron lecz bardzo szczęśliwy i dumny, iż mógł na harcerstwie budować swoje dzieciństwo i młodość.
Widzę, że @TOM powiedział (napisał) co wiedział i tyle… A ja liczyłem na poważną dyskusję i dlatego wysmarowałem taką długą odpowiedź…
@Yarpe – Witam na mojej stronie i dziękuje za bardzo miły komentarz :)
@libglib – Widzę, że się w omawianym temacie zgadzamy ale niestety dużo dzieciaków zarówno z ZHR, jak i ZHP nie rozumie albo nie chce zrozumieć tego co próbujemy tutaj przedstawić. Dlatego też tworzą się dziwne historie i budują zupełnie sztuczne antagonizmy…
@Kuba Jeszcze raz napisze przedstawiasz tylko swój pogląd. Nie, że nie rozumiem, ani nie chcę zrozumieć. Tylko się z nim nie zgadzam. Antagonizmy nie są sztuczne, dotyczą całej idei harcerstwa i historii tego ruchu. Szczerze technika uderzania młotkiem i w głowę, i w gwóźdź jest taka sama. Czyli logicznym wnioskiem jest, że obie te grupy ludzi powinny stworzyć federacją, bo w sumie niewiele ich dzieli, oprócz celu.
@piasek – Myślałem, że już przełożyliśmy naszą dyskusję w tym temacie na jakieś spotkanie ale odpowiem krótko:
Tak – to co piszę jest moim poglądem ale w odróżnieniu do wielu tutaj komentujących (głównie tych jednorazowo) staram się zobaczyć dwie strony medalu i je odpowiednio skomentować…
Jestem harcerką ZHRu i wprost nie mogę się nadziwić niektórym bzdurom, które są tu wypisywane! Pan był/jest instruktorem ZHP, a nie wie, iż w ZHP nie ma do wyboru Rot Przyrzeczenia? W Stowarzyszeniu Harcerskim można wybrać Rotę. W ZHP jest to samo Przyrzeczenie co w ZHR, czyli „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłuszną/posłusznym Prawu Harcerskiemu”. I jak w takim razie ma się do tego Pański pogląd, że ZHP nie ma nic wspólnego z Bogiem? Jeśli ZHP wraca do tradycji przedwojennych to wraca również do słów Baden-Powella „Bez Boga nie ma scoutingu”. W artykule są takie braki merytoryczne, że aż się we mnie gotuje! Proszę się nie brać za pisanie takich tekstów, jeśli się nie ma o tym pojęcia! ZHR nie jest związane z KK, litości! FSE „Zawisza” owszem, natomiast nie ZHR. Jest to organizacja nie związana ani z polityka, ani z którymkolwiek kościołem. Np. na wchodzie są drużyny ZHR, które mają kapelanów prawosławnych, a nie katolickich!
Okręgi i obwody są tylko i wyłącznie tworami ułatwiającymi gospodarkę finansową środowiska, zaś szczepy współpracują ze sobą na różnych płaszczyznach. Chciałabym zaznaczyć, że ZHP nie wróciło do idei braku koedukacji, jak było przed wojną, więc nie można pisać, że wraca do takowych.
Harcerz w ogóle ma być blisko Boga, skoro na niego przyrzeka w Przyrzeczeniu. W ZHP NIE MOGĄ być ateiści, którzy złożyli Przyrzeczenie, chyba, że to dla nich nic nie znaczy! Harcerstwo to nie jest zajęcie dodatkowe, obozy, biwaki, to organizacja zajmująca się wychowaniem, a Pan najwyraźniej o tym zapomniał. My, instruktorzy, nie jesteśmy od tego, aby zapełniać wolny czas, ale od wychowywania!Musze również nadmienić, iż artykuł jest zarówno mało merytoryczny, jak i zupełnie nie obiektywny!
Jestem tak zszokowana tym niskim poziomem dyskusji, że brak mi słów…
I jeszcze jedno!
Wiele środowisk ZHP zostało w swej skorupie komunizmu i czerwonactwa. Drużyn jest wiele, ali ile tak naprawdę z nich działa. Mieszkam w małym mieście, gdzie ZHP działa strasznie. Jest ich 3 razy więcej, niż nas, ale ZHR działa poprawnie. Zbiórki co tydzień, wyjazdy, nauka, sprawności, stopnie… Patrząc na taką przepaść między środowiskami nigdy przenigdy nie chciałabym, aby moją drużynę wessało jakieś patologiczne kółko wzajemnej adoracji, które trzęsie ZHPowskim hufcem. Między naszymi organizacjami jest wielka kształceniowa przepaść. Obserwując rozwój niektórych drużyn można przypuszczać, że system szkolenia instruktorów harcerskich ZHRu jest skuteczniejszy, ponieważ ta organizacja poprzez swoje niewielkie rozmiary panuje nad chaosem i plewi nieodpowiednie środowiska. ZHP przestało kontrolować, co tak naprawdę dzieje się gdzieś na wschód czy zachód od Warszawki.
Droga Druhno z bratniej organizacji!
Druhny wypowiedzi świadczą niestety o znikomym pojęciu o organizacjach harcerskich. Frazesy przytaczane zdają się być kalką „z kogoś dorosłego, kto dawno już nie miał styczności z młodzieżowymi organizacjami”. Zapewniam, że w każdym środowisku są jednostki gorsze i lepsze, także w ZHRze. Ale ja to wiem i nie generalizuję. Wszędzie może trafić się gorszy lider. Odpowiadam za wizerunek 110-tysięcznej organizacji i wiem co mówię ;) Zachęcam do pozytywniejszego nastawianie i merytorycznej dyskusji. Zapraszam na Konopnicką do GK ZHP, gdzie można „dotknąć” żywego instruktora i zanim porozmawiać. O kształceniu, ateźmie, czy wychowywaniu młodzieży.
Przykro mi, że Druhna miała okazję jedynie do złych doświadczeń związanych z moją organizacją i na tej podstawie wysnuwa surowe osądy. Ja miałam styczność z rożnymi środowiskami i instruktorami i na szczęście większość z nich, także z ZHR okazała się „w porządku”. Byłam pod Pałacem Prezydenckim podczas żałoby narodowej, na wałach przeciwpowodziowych, niejednokrotnie na Białej Służbie. NIE MA znaczenia kto jaki nosi mundur. Łączy nas wspólna idea, „zmieniania świata na lepsze”, zaś różnice miedzy naszymi organizacjami, pozwalają nam jedynie lepiej dążyć do jej realizacji.
Czuwaj!
Powodem, dla którego te organizacje się nie połączą (ani nie powstanie federacja) jest chyba głównie zaślepienie nienawiścią po obu stronach sztucznie budowanych barykad. Z pewnością znaczenie mają kwestie organizacyjne, struktura, władza itd, ale widać przecież wyraźnie nawet w tej dyskusji, ile znaczenia dla większości mają relatywnie nieistotne w XXI wieku podziały. Wielu tu skupia się na drążeniu w tym, czy czerwone jest bardziej czerwone, czy czarne – czarne. Ludzie są ludźmi, z ludzkimi cechami – wadami i zaletami, bez względu na to czy należą do jakiejkolwiek organizacji czy nie.
Z środowiska ZHR dodam tylko, że o ile mi wiadomo – jest to organizacja bardziej chrześcijańska niż katolicka. Ale wiem też, że to zależy od podejścia konkretnego wychowawcy, bo i żyd z chrześcijaninem spotykali się na zbiórkach w ZHR. Nie powinien to chyba być zdeklarowany ateista, co najwyżej człowiek „poszukujący”.
Jeśli chodzi o ZHP, to w jego szeregach są również osoby głęboko wierzące. Faktem jest, że ZHP – jako organizacja większa, jest łatwiej dostępna. Nie każdy ma możliwość wyboru, w niektórych regionach działa tylko jedna. Tym bardziej zanikają wtedy podziały na tych, co wybrali (z przekonania) czarną czy czerwoną, po prostu wybrali tę, która była. W ZHP faktycznie jest (przynajmniej jeszcze niedawno była) jedna Rota, ale z komentarzem pozwalającym na rozumienie „Boga” z Roty jako pewne odwołanie do wartości chrześcijańskich jako do pewnego dziedzictwa kultury europejskiej. Dla wielu ateistów jest to do zaakceptowania, choć moim zdaniem brzemienie Roty powinno dopuszczać alternatywę. Wydaje mi się też, że przy akceptacji tychże wartości „europejskich”, tworzących naszą kulturę, które to wartości osoby wierzące wywodzą z religii, a niewierzący z innych źródeł, możliwe jest doprowadzenie do pewnego konsensusu. Wydaje mi się, że celem jest po prostu wychowanie młodego człowieka na człowieka dobrego, uczciwego, sprawiedliwego, który potrafi żyć w dzisiejszym (przypominam: w XXI wieku) świecie, jest otwarty, tolerancyjny, ciekawy świata, szanuje tradycję, historię (dla mnie osobiście nie ma znaczenia, czy AK czy AL, bo obaj szeregowi żołnierze walczyli o wolność swojej rodziny, miejscowości, kraju i warto to uszanować) i przede wszystkim ludzi, akceptując ich odmienność, pluralizm poglądów, zachowań. Tych cech ogólnych jest wiele. Może warto przywiązywać większą wagę do postulatu apolityczności i po prostu poprzestać na części wspólnej, tworzącej wizję człowieka „dobrego”, a wartości, postawy oddzielne (podejście do polityki, religii, praktykowania) pozostawić sumieniu członków, jako ich prywatną sprawę (bądź jako alternatywne programy). Ludzie nie muszą być tacy sami. Ale fajnie by było, gdyby przestali (czy to w imię miłości bliźniego, czy tolerancji) obrzucać się błotem i tarmosić w niekończących się sporach ideowych, które niczego nie zmieniają.
Jeśli harcerstwo ma pełnić jakąkolwiek rolę, to powinno przede wszystkim patrzeć w przyszłość i skorzystać z tradycyjnej (BP) elastyczności jeśli idzie o nowoczesną (!) formę. Dla młodego człowieka naprawdę niewielkie znaczenie mają te zaszłości historyczne, na które starsi tak chętnie się powołują. Młody człowiek chce się bawić. Jeśli przy okazji tej zabawy, przeżywanej przygody może otrzymać nie tylko bagaż doświadczeń i umiejętności, ale i wzmocnienie kręgosłupu moralnego – to czemu nie w harcerstwie, najlepiej zjednoczonym, konkurencyjnym w zmienionej rzeczywistości społecznej.
Dodam, że zgadzam się z Jakubem w kwestii odpłatności pracy kadry. Dodam, że rzadko spotykam się z etatami (choć czasem są np. w księgowości i wpływają na poprawę dostępności i pracy hufca). Czasem jest to forma indywidualnej pomocy – np. dla młodego wychowawcy (studenta) z kiepską sytuacją finansową; wyjazd na nieodpłatny obóz na 3 tygodnie to utrata potencjalnego zarobku, który uzyskałby za przepracowanie tego czasu w innej „firmie”. Czasem ma to ogromne znaczenie i determinuje decyzje o rezygnacji z pracy na obozie (stawką jest utrzymanie się na studiach). Zdarza się potrzeba zatrudnienia specjalisty (księgowego, osoby do napisania wniosku o tzw. grant, wykwalifikowanego instruktora). Pewnie nadużycia też się zdarzają, ale to nie reguła. Czasy się zmieniły, chcieliśmy kapitalizmu – to mamy. Za pracę każdy chce wynagrodzenie i chyba nie ma w tym nic złego.
hmm… fight club :) to lubię … proponuję basen pełen kisielu wiśniowego, a na koniec druhny zamienią się mundurkami ku uciesze samczej części widowni … mniam :D …
g933n
@G933N – ja mam lepszy pomysł, Ty i Jakub powalczycie w tym wiśniowym kisielu a druhny będą patrzeć :P choć myślę że nie każdego ten widok by tak ucieszył…
@Jagna – Na wstępie mam dwie generalne uwagi:
- nie za bardzo lubię dyskutować na poziomie ogólników, kiedy szczegóły wydają się być dość istotne
- osobiste wycieczki w Twoich wypowiedziach obniżają zasadniczo poziom przekazu.
Tak jak pisałem we wpisie oraz w innych komentarzach – obserwuję zarówno ZHP jak i ZHR (i przez czas jakiś ZHP 1918) przez ostatnie 18 lat, czyli prawie od formalno-prawnego zawiązania się alternatyw dla ZHP. Moje przemyślenia, obserwacje i wnioski oparte są na znajomości nie jednego środowiska lecz wielu i to rozrzuconych po całym kraju i nie tylko (również Wilno, Londyn).
W moich wypowiedziach staram się oceniać w miarę subiektywnie to co widzę, mając zawsze w zanadrzu konkretne przykłady. Pisałem też już o tym, że wiele rzeczy nie podoba mi się w ZHP, tak jak wiele innych w ZHR i nie mam jakiegoś bardziej negatywnego stosunku do którejkolwiek z tych organizacji!
Wychodzi jednak na to, że to szanowne druhny i druhowie z ZHR bardziej mnie oraz innych dyskutantów atakują i przyznam szczerze, że nie rozumiem czemu?!
Ponieważ @Magdalena Suchan i @M odpisały Ci dość wyczerpująco, to ja pozwolę sobie odnieść się tylko do jednego znaczącego wątku, który poruszyłaś – Otóż mylisz się co do ZHP i katolicyzmu (chrześcijaństwa)! W rocie zapisany jest Bóg (judeochrześcijański) ale harcerze nie mają obowiązku przyrzekać na Niego… Ja na przykład tego nie robiłem ani nie wymagałem tego również od moich harcerzy, bo byłoby to sprzeczne z moją filozofią lub jak wolisz wiarą…
Slogany typu „ZHP zostało w swej skorupie komunizmu i czerwonactwa” aż proszą o podanie autora tego tekstu, bo szczerze wątpię aby młoda dziewczyna, taka jak Ty, wymyślała sama takie głupoty :)
A i jeszcze jedno – zbyt częste powoływanie się na zbrodniarza jakim był Lord Robert Baden-Powell nie zawsze jest na miejscu. Facet miał kupę dobrych pomysłów ale cel i forma realizacji jest mocno dyskusyjna. O tej sprawie pisałem zarówno ja jak i @Piasek w komentarzach.
@Magdalena Suchan – Witaj na mojej stronie :) i dziękuję za głos z samej Głównej Kwatery ZHP – to dla mnie i (pewnie również) moich czytelników wyróżnienie!
Co do meritum to my się też nie ze wszystkim zgadzamy ale co do tego, co napisałaś to mogę się podpisać zarówno lewicą jak i prawicą…
Więcej nie napiszę, bo jakby nie było jesteś moją przełożoną :P
@M – Również witam druhnę M na mojej stronie i dziękuję za głos, tym razem z poziomu jednego z Hufców ZHP na południu Polski :)
Znamy się nie od dziś i również mogę powiedzieć, że mamy podobne zdanie w temacie…
@G933N – A Ty jak zawsze tylko próbujesz zaogniać sytuację…
@Gosia – A Ty jeszcze się dajesz G933Nowi wciągać w Jego zabawy – ech…
ja zaogniać, no co Ty … kisiel byłby zimny… Gosia ja tam się cieszę, że się dajesz wciągać, Jakub nie chce jak widać, to w jego zastępstwie Ty możesz wskoczyć ze mną w wiśniowe szaleństwo :)
czuwajcie :)
Od dawna nie mam dostępu do tych danych, ale 3 i 4 lata temu większe pieniądze dostawali kościelni. Co jest naturalne w kraju który podpisał pakt podporządkowania się innemu krajowi.
Licząc bezwzględnie faktycznie ZHP dostaje więcej, ale jak zauważyłeś ma więcej do wykarmienia.
ZHR jest 7 razy mniejsza, ale dostaje więcej niż 1/7 tego co ma ZHP.
A tak przy okazji informacja dla Maćka: Nie da się postawić omegi w trzech gości na środku jeziora. To jest bzdura z książek i kursów na których nigdy nie próbowali stawiania.
A Jagna jak już przestanie być dziewicą (tak przed czterdziestką może da radę) to jej poglądy się zmienią.
Co do kasy za stołki, to jest to domena tylko jednej ze stron – ZHP. W ZHR wszystkie władze działają za darmo.
Pytanie z ciekawości – ile zarabia przewodniczący ZHP, a ile naczelniczka?
@Jasio czterdziestki nie mam, dziewicą nie jestem, kościelny też nie, a ZHP nie dałbym złamanego grosza z kasy państwowej. Dostali i nie robię z tego wielkiego halo, musieli coś robić, że dostali.
Rozumiem, że wszystkim po równo wg statystyk tow. Wielki Planisto. Niestety w cywilizowanych krajach do których aspirujemy, kasę się dostaje za działania, nie zasiedzenie.
Warszawskie chamstwo widzę rozplenia się po kraju jak widzę i kultura wypowiedzi i polemiki schodzi na psy. @G933N w kisielu to co najwyżej można utopić takiego durnia jak ty. Chyba najwyższy czas, żeby ktoś powiedział Ci, że wcale nie jesteś zabawny tylko prymitywny. EOC
@Kuba powinieneś się chyba zastanowić nad pilnowaniem poziomu wypowiedzi na swoim forum. Bo liczba inwektyw rośnie, a sensownych uwag zanika.
@piasek, aż tak ostentacyjnie nie musisz wyrażać swojej miłości do mojej osoby, wystarczą kwiaty na Walentynki :D
Trzymaj się cieplutko moja Ty paróweczko :)
Z kolorowym pozdrowieniem
G933N
P.S. @Kuba zdecydowanie powinieneś pilnować poziomu forum, bo słowo „dureń” powoduje wzrost liczby inwektyw wypisywanych na milczarek.eu. Pozdrowienia dla konkubiny :D
„Kota nie ma myszy harcują”! :)
Panowie, wyciszmy się w tym wielkim dniu i weźmy przykład z naszego wspaniałego, zgodnego narodu, który z taką powagą, szacunkiem, spokojem, kulturą.. i godnością przystąpi zaraz do ceremonii przeniesienia krzyża, postawionego przez dzielnych harcerzy..
pozdrawiam,
k
ps.tak mi teraz wyobraźnia podpowiedziała, kisiel zamiast barierek! :)
ops! ale miało być poważnie…
Harcerze postawili Krzyż i teraz zrobił się wielki problem. Zamiast ceremoni przeniesienia zobaczyliśmy chorych Polaków robiących przedstawienie. Szkoda słów.
@Krystyno proponuję rozważniej używać słowa „kisiel” bo zostaniesz obrzucona jakimś mało wyszukanym określeniem, typu „dureń” :D
Pamiętaj bądź w swych wypowiedziach śmiertelnie poważna, a jakikolwiek uśmiech zabijaj musem z chrzanu i cytryny – wcieraj w dziąsła, aż uśmiech zniknie …
A ja tam myślę, że przysłowiowy „Kot” to patrzy z wysp na te harce i ma niezły ubaw :)
Pozdrawiam G933N
Generalnie:
Ja nie mam zamiaru mieszać się w bezsensowne przepychanki, a już tym bardziej kogoś banować lub kasować. Oczywiście jeśli ktoś wyraźnie napisze mi, że zostały naruszone jego dobra i/lub został obrażony to będę jakoś interweniował…
@Tomasz – Pytanie o zarobki Naczelniczki i Przewodniczącego jest ciekawe i chyba taką informację można uzyskać oficjalnie -> napisz albo zadzwoń do Głównej Kwatery http://www.zhp.pl/index.php?kontakt=1
@manaro – Wszyscy mówią, że „harcerze” ustawili krzyż, a ja gdzieś słyszałem, że to była inicjatywa tylko ZHRu. Muszę zasięgnąć informacji u władz, chyba że @Magda Suchan nas znów odwiedzi i sama coś o tym napisze…
@G933N – „Kot” miał większy ubaw z tych szczątków informacji, które do mnie docierały i dotyczyły wojny „o krzyże” i „na krzyże”, chociaż jak widzę Wy też się dobrze bawicie…
Witam,
przyznam, że nie mam czasu śledzić tej dyskusji, bo bywa smutno-arogancka. Szczególnie za sprawą braci z bratniej organizacji. Bywa jednak, że czuje się wywołana do odpowiedzi. Tak jest i tym razem.
Dementuję, jakoby władze ZHP zarabiały na ZHP. Mimo, że ZHP to blisko 120 tysięcy zuchów, harcerzy i instruktorów (przypominam, że ZHR jest na 2 miejscu-z ilością 10 tysięcy)zarówno Naczelniczka ZHP jak i Przewodniczący ZHP są WOLONTARIUSZAMI!
Serdecznie pozdrawiam!
I życzę owocnej harcerskiej pracy wszystkim ;)
A jakbym ktoś miał jeszcze jakieś „plotki” chętnie zdementuję.
Magdalena Suchan
kierownik Wydziału Promocji GK ZHP
Krzyż… to temat rzeka ;). Powstał za sprawą rąk rodziców dzieci z ZHR. Stanął na placu w asyście wszystkich pełniących służbę. Dlatego jest nazwany „harcerskim”. Taka to po krótce geneza przedmiotu będącego teraz źródłem niepotrzebnych emocji w medialnym sezonie ogórkowym.
Magdalena Suchan
@Magdalena Suchan – Dziękuję bardzo za wyczerpujące informacje! Myślę, że kilka osób zaspokoiło swoją ciekawość…
Polecam się na przyszłość :), szczególnie w rozwiewaniu mitów :).
Pozdrawiam z krakowskich Błoni, gdzie jutro zaczynamy Jubileuszowy Zlot Stulecia Harcerstwa. Serdecznie zapraszam, można nas odwiedzać :):)
zlotkrakow.zhp.pl
Magdalena Suchan
kierownik Wydziału Promocji GK ZHP
Tylko z tego, co czytam właśnie o otwarciu zlotu, to http://forum.gazeta.pl/forum/w,410,115440818,,Harcerstwo_archaiczne_i_zabija_indywidualnosc_.html?v=2, to do „wojenki” ZHP vs ZHR można dorzucić regulamin mundurowy?
Przynajmniej takie mam wrażenie po komentarzach (obu) stron?
Taka moja drobna uwagą do wypowiedzi @Jakub Milczarek z 26 maja, że pionierka w ZHR-e trwa 2-3 dni(może część 4 do południa), a nie jak napisał 5-6 dni. To taka moja wypowiedź z serii obalania mitów o obu organizacjach.
mam wrażenie że pisał to ktoś kto bardzo nie lubi ZHR-u bo jest to tak napisane jakby to ZHR było to gorsze i w ogóle(a sądzę że są równe oczywiście wszystko ma plusy i minusy)i pisze to jako człowiek bierny nie będący harcerzem/harcerką
@asiek – A ja mam wrażenie, że nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałem i potem moich (i nie tylko) komentarzy…
W samym tekście chciałem opisać podobieństwa oraz różnice i genezę aktualnej sytuacji w organizacjach harcerskich. Dodatkowo starałem się pokazać, dlaczego uważam, że dwie oddzielne organizacje nie mają sensu. Nie wartościuję, która jest lepsza, a która gorsza, bo to nie w tym tkwi sedno problemu…
Druhny i druhowie!
MASAKRA…To co tu większość z Was wypisuje to śmieszne jest. ZHP czy ZHR, a co to za dyskusja liczy się cel…a cel jest ten sam. Wychowywać na porządnego Polaka każdego dzieciaka, który przychodzi na zbiórki.
Jedna organizacja w Polsce by starczyła, jeden przedstawiciel w kontaktach z władzami (przede wszystkim lokalnymi) co bardzo ułatwiłoby załatwianie spraw finansowo formalnych itd. Podział najbardziej jest odczuwalny w małych środowiskach.
Proszę przestańcie już wypisywać że ZHP jest komunistyczną, czerwoną organizacją…Ktoś kto nigdy nie był na zbiórkach rajdach drużyn ZHP to nie ma prawa tak pisać.
Sam jestem drużynowym drużyny ZHP, mój brat był nim wcześniej, a w tak zwanych czasach „komuny” moja mama przez 30 lat była instruktorką zuchową…i owszem opowiadała, że komendant był w partii czy chciał czy nie ale musiał i tyle…ale
opowiadała także, że obozy rajdy biwaki na to wszystko kasa była…dzieciaki miały dofinansowania z zakładów pracy, zakłady organizowały transport, a sam wyjazd dla dzieciaków był tani jak barszcz…a do kościoła chodzili na każdym obozie, a o polityce gadali tylko debile (tak jak dziś)…
Jakie są koszty organizacji obozów dzisiaj…duże.
Moje zdanie w dyskusji – JEDNA ORGANIZACJA W POLSCE STARCZY – z jej historyczną nazwą ZHP.
pozdrawiam wszystkich którzy ponad wszystko polubili harce a politykę zostawmy …:)
ps. dla tych którzy uważają, że w ZHP za coś się płaci to życzę powodzenia…a z drugiej strony widać czy ktoś coś kiedyś organizował. Funkcja drużynowego, szczepowego jest funkcją opartą na środowisku lokalnym( nie wymaga więc wielkich wyrzeczeń), ale począwszy od komendanta hufca i w górę to wszelkie działanie wymaga wielu godzin poświęconego swojego czasu także urlopu, urlopu bezpłatnego co w dzisiejszych czasach wiąże się z utratą wynagrodzenia…a w zaplutym przez Was PRLu komendant był na etacie i dzięki temu harcerstwo mogło się rozwijać… miał czas na załatwianie spraw organizacyjnych, reprezentacyjnych itd. Był urlopowany z zakładu pracy i mógł działać w ZHP bo stać go było na to. Dziś wiele hufców jest bardzo słabych bo nie ma kandydatów na komendantów, jeśli takowi są to po 2-3 latach wypadają bo nie można ciągną 3 etatów w życiu za jedną pensję. Trochę realiów ze środowiska.
Czuwaj
@Cwiki – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz! Zgadzam się z Tobą w przypadku większości rzeczy, o których piszesz!
Niestety jest grupa ludzi w ZHR i niestety też w ZHP, która opowiada głupoty ze zwykłej zawiści, chęci pieniędzy, władzy itd. a młodzi to łatwo kupują i powielają… co widać w niektórych powyższych komentarzach młodych walecznych harcerzy!
hehe, trafiłem na tą stronę przez przypadek i widzę, że dyskusja przybrała swój zwykły tor rzucania błotem w te i we wte :D
Moim zdaniem (odetnę się trochę od dh. Jagny – tak btw jestem instruktorem ZHRu) kolega Cwiki ma rację – jedna organizacja (czy raczej: federacja) w zupełności by wystarczyła. Inna sprawa, czy da się to zrobić… Powiem tak – rozmawiałem z naszym Naczelnikiem i spytałem go o to, czy są prowadzone takie rozmowy. Odpowiedział, że tak, wiele razy próbowano czy to zapraszać przedstawicieli ZHP do wspólnych imprez, czy to współorganizować różne rzeczy – niestety, nikt z ZHP nie wykazywał zainteresowania. Nawet zlot 2010 miał być wspólny – ale ZHP zrobiło nas (jak i Stowarzyszenie Harcerskie, „Zawiszę” i inne organizacje, w tym ZHP poza granicami Kraju)… w konia, po prostu odcinając się zupełnie od jakiejkolwiek współpracy. Taki stosunek do innych organizacji jest widoczny nie tylko na szczeblu centralnym – takie olewactwo i totalne ignorowanie wszelkich naszych inicjatyw jest widoczne także w moim mieście – Szczecinie. Staraniem jednego z naszych szczepów zmieniono nazwę jednego z placów na „plac Szarych Szeregów” i postawiono tam pomnik ku czci harcerzy i harcerek z SzSz. Na odsłonięciu pomnika miała się pojawić druhna komendantka chorągwi i wiele innych osób z ZHP. Pojawiła się jedna druhna z Kręgu Seniorów… Podziękowaliśmy jej za przybycie i było nam bardzo przykro, że zostaliśmy w tak perfidny sposób olani – podobnie przykro było byłym harcerzom i harcerkom z SzSz, którzy tam byli. Ale cóż – nawet mój kolega z ZHP mówi, że ta pani jest po prostu zasiedziałym „elementem partyjnym”. Konkluzja: nie ma mowy o połączeniu naszych organizacji, póki w ZHP są tacy działacze. Ostatnio szczerze rozmawialiśmy z innymi młodymi instruktorami, że może ta sytuacja z długiem spowoduje ich „upłynnienie” i to wyjdzie ZHP na dobre :D
Co do peesu – w ZHRze spokojnie dajemy sobie radę z działalnością organów takich jak hufiec i chorągiew, zrzucając maksimum odpowiedzialności na… drużyny. Istnieje minimalna komenda (w przypadku mojej chorągwi – 2 osoby!:)) i drużyny sobie z tym spokojnie radzą, bo np. jedną imprezę na rok nietrudno jest zorganizować. Poziom działań rośnie i ludzie się uczą nowych rzeczy… Tak to się robi i u nas sprawdza się doskonale :) i nikt nie musi pobierać pensji… Które zresztą często by sprawiały, że ktoś by zajmował tylko dla nich swój stołek.
Pozdrawiam :)
@Maciej – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz!
Co do dyskusji – to niestety porobiło się jak zawsze, między innymi dlatego, że wiele ludzi polega na stereotypach, nawet nie próbując wejść głębiej w temat…
To co piszesz o niechęci ZHP ja słyszałem dokładnie odwrotnie i to powyżej szczebla chorągwianego! Jak widać to kwestia instruktorów, układów i układzików i jak pisałem indywidualnych interesów!
Temat generalnie na długie rozważania ale cieszę, się pojawił się tak rozsądny głos instruktora ZHR!
Dziekuje za informacje bardzo ciekawe.
Bieszczady 40 operacja charcerska
bylem przez kilka sezonow w Czarnej.
http://sp7pki.iq24.pl/default.asp?grupa=75798&temat=107171&nr_str=2
Czasem po dwa sezony w roku.
N2XJN
Lata?
1978-83 tak mysle.
Pamiec juz nie ta sama.
@Wesley – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz! Ja niestety byłem za młody na akcję Bieszczady 40 ale podziwiam ogrom wykonanych prac! Swoją drogą, nie wiem czy nie robi na mnie jeszcze większego wrażenia Operacja 1001 Frombork… Vy de SQ7HJI
hmm… harcerką jestem od dobrych kilku lat… Cały artykuł i komentarze jakoś mnie już nie dziwią, bo widziałam i słyszałam już wiele na ten temat. Nie uważacie, że prowadzenie „sporu” jest takie mało harcerskie? Wytykanie sobie na każdym kroku kto w czym jest lepszy, trochę mija się z założeniami głównej idei harcerstwa, która jest taka sama w obydwu organizacjach. Myślę, że najważniejszy jest drugi czlowiek i to, że są jeszcze na świecie ludzie którzy chcą uciec się w tak wspaniałą przygodę jaką jest harcerstwo! Na szczęście na razie nie jesteśmy wymarłym gatunkiem i trzeba robić wszystko aby pzetrwać w dzisiejszym, trudnym świecie…
Z harcerskim pozdrowieniem CZUWAJ!
Karolcia :)
@Karolcia :) – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz!
Na szczęście – nie wszyscy w dyskusji chcą walczyć i ja sam pisząc artykuł chciałem raczej pokazać jak mało jest w istocie różnic między tymi organizacjami i skąd biorą się ewentualne animozje…
Pozdrowienia dla całego Górskiego Bractwa!
„odnowę harcerstwa i oczyszczenie środowiska z czerwonych szumowin” – i zastąpienia ich czarnymi perdopasterzami.
@oko – Mało merytoryczna uwaga ale mamy przecież wolność słowa!
Nie wytrzymałem żeby doczytać wszystkich komentarzy gdyz większość nei ogarniała. Dyskusja dlaczego ZHP i ZHR nie są jedną organizacją jest jak dyskusja dlaczego AL i AK nie było jedną organizacją.
Jednym z powodów uniemożliwiających połączenie jest to że w ZHP już od Hufcowego zarabia się pieniądze, w ZHR chyba tylko naczelnictwo coś dostaje. Jak to możliwe że ZHP posiada ponad 100tys członków?
Na wyjazdy letnie i zimowe z zhp może jechać każdy kto się zapisze do drużyny, w cenach niektórych wyjazdów jest nawet mundur. Dzieciaki jadą się bawić w harcerzy a ZHP trzepie z tego kasę na wszystkich frontach. Doczytałem do komentarza że „ZHP ma kontakt z przyrodą jak drwal w amazońskiej dżungli”. Obozy ZHP niestety to gigantyczne kompleksy kolonijne pod namiotami, z toitoiami a i czasem sklepikami i kafejkami internetowymi stąd pewnie to porównanie. Gdyby ZHP miało wrócić do tradycji sprzed wojny, cała kasa którą mogli by zarobić będąc dalej zwyklym ZHP by przepadła.
Gdyby ZHP i ZHR miało się połączyć była by to wielka krzywda dla obu organizacji, przynajmniej dzisiejszych realiach.
Przykro mi, że w tej dyskusji, zabierają głos ludzie, którzy nie mają pojęcia, nie mają pewności ale wygłaszają sądy. W moim małym hufczyku ponad 800 osobowym nie ma etatu. Bo i skąd byśmy na to mieli mieć pieniądze. Zakładam, także patrząc z doświadczenie szefa promocji w ZHP, że w większości blisko 400 hufców ZHP jest podobnie. Jak jest w ZHR, nie wiem, więc nie zabieram na ten temat głosu. Taka, ot, instruktorska mądrość.
Czuwaj!
Jestem drużynową gromady zuchowej w ZHP. To co tu czytam jest po prostu śmieszne! Prywatnie spotkałam się kiedyś z harcerzem z ZHR, gdy dowiedział się ze jestem harcerką ZHP dostałam tylko jedną odpowiedz a mianowicie że ZHP jest wrogiem i czyś złym. Jak dla mnie organizacje te są podobne. I nie mogę patrzeć na te wszystkie bzdury które się wypisuję tu na temat ZHP. Nie przepadam za ZHR ale jednak nie wpajam swoim dzieciakom tego ze ZHR jest czymś złym. Każdy sam powinien na to spojrzeć ze swojej strony. To, że ja mam z nimi na pieńku nie znaczy że inni muszą. Ludzi nie można podzielić ze względu na przynależność. Uważam również że są minimalne szanse na to aby połączyć te organizacje. Zbyt wiele młodych osób zostało wychowanych na przykładzie by nie tolerować tej drugiej organizacji. Myślę nawet że lepiej jest tak, niż miało by być inaczej. W moim hufcu również krąży wiele plotek na temat ZHR ale to dlatego że spotkaliśmy się z ZHR z którym się nie lubimy,jednak są to ludzie, też mają swoje poglądy. Wina nie może leżeć tylko na jednej stronie.
Pozdrawiam :)
@K225 – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz!
Może jednak warto było doczytać wszystkich komentarze, bo z niektórych mógłbyś kilku ciekawych rzeczy się dowiedzieć!
Porównywanie ZHP i ZHR do AL i AK jest bardzo nie na miejscu i pokazuje jedynie, że masz prawdopodobnie małą wiedzę historyczną.
Wiedzę na temat obozów i działania bratniej organizacji również masz niewielką, bo powielasz mity – polecam wybrać się na kilka obozów i samemu sprawdzić jak jest…
@Magdalena Suchan – Dziękuję za jak zawsze konkretne trzy słowa z góry :)
@Asiek – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz!
Właśnie o tym pisałem w moim tekście – niektórzy tzw. starsi lubują się w wojenkach, więc napuszczają młodszych opowiadając głupoty! Niestety ta sytuacja ma miejsce w obu organizacjach…
Z przykrością konstatuję fakt, że z komentarzy pod moim wpisem wynika, iż więcej zacietrzewienia, agresji i powielania legend wychodzi ze strony reprezentantów ZHRu. Smutne to trochę, bo sam znam bardzo wiele wartościowych osób noszących mundur z biało-czerwonym paskiem nad prawą kieszenią!
Byłem przez pewien czas członkiem ZHP w Koszalinie i wniosek, jaki z tego wyniosłem jest taki, że nigdy nie wyślę swoich dzieci do tej organizacji. Alkohol i papierosy wśród instruktorów były na porządku dziennym (prawdzie trochę się z tym kryli, ale nie za bardzo).
Ponadto tam jeszcze zuch nauczyłem się nie do końca cenzuralnej wersji piosenki Stokrotka Polna.
Ostatecznie wreszcie na obozie (choć w sumie nie wiem czy to można nazwać obozem, bo był to wyjazd do domków na grabienie liści) jeden z instruktorów rzucił jednego z kolegów na ścianę domku (nie mówię, że nie było powodu do kary za zachowanie, ale rzucanie na ścianę zdecydowanie nie jest poprawnym zachowaniem).
Podsumowując, nie chcę ryzykować i nie uważam tej organizacji za odpowiednie miejsce dla moich dzieci.
P.S. Oczywiście można powiedzieć, że źle trafiłem i pewnie tak było. Z tego jednak co udało mi się zorientować to w ZHR czegoś takiego jest mniej.
Wreszcie jestem Katolikiem, więc naturalne, że wyślę dzieci do organizacji katolickiej.
I ostatecznie – kolejny argument – ZHP jest kontynuatorem komunistycznej organizacji, co też kłóci się z moimi poglądami.
@student – Witam na mojej stronie i dziękuję za komentarz!
Wszystko to co piszesz dotyczy jakieś wybranej grupy/środowiska i raczej nie powinno się tego przenosić na opinię o całej organizacji. Ja sam znam kilku instruktorów ZHR, których widziałem wielokrotnie mocno narąbanych ale traktuje to jako ich problem, a nie całej organizacji.
Co do bycia Katolikiem, to w takim wypadku lepszym rozwiązaniem byłoby Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego Zawisza – oni są bardziej związani z wiarą i Kk.
To niestety jest bzdura, bo jeśli jeśli byłaby to prawda, to przy moich poglądach nie powinienem nawet odzywać się do członków ZHP :)
Kuba, dzięki za artykuł.
Ja działałem w ZHRze w latach 92-2002. Zaczynałem jako Zuch. Rzeczywiście – pomimo, że tego wówczas nie rozumiałem – było coś w stylu indoktrynacji, ale tylko przez młodszych harcerzy. Instruktorzy bardzo się wkurzali jak ktoś z uporem maniaka źle wypowiadał sie o ZHPowcach.
Tak jak było napisane – brak druzyn koedukacyjnych, budowa pryczy itd. Faktycznie, mówiło się, że harcerze z ZHP mają zgodę na korzystanie z alkoholu i nikotyny – ale kto mógłby tak taką zgodę wydać – nie mam najmniejszego pojęcia…