GoldenLine.pl  FaceBook  linkedin  Profeo  Google+  Nasza-Klasa  FILMWEB  wiki  last.fm  Flickr  linkedin  Allegro  EveryTrail

Lost (Zagubieni) – 6×17-18 „The End” – koniec!

26 maja 2010 | 16 komentarzy | Kategorie: Film

Nadszedł wielki koniec 6-letniej przygody z serialem Lost!

W nocy z niedzieli na poniedziałek miał swoją premierę ostatni odcinek Lost pod tytułem 6×17-18 „The End”. Znając życie jak ostatni sezon Zagubionych pojawi się w polskiej TV to i tak tytuł tego odcinka zostanie przetłumaczony jako np. Wielki finał, Ostateczne starcie albo coś równie głupiego (w stylu ostatniego filmu z Melem Gibsonem).

Teraz kilka słów moich refleksji o samym finale.

Po pierwsze muszę to powiedzieć na początku: JESTEM BARDZO ROZCZAROWANY! Skończyło się tak banalnie, tak szablonowo i tak pusto, jak na amerykańskie happyendowe kino przystało!

Cała historia, 6 sezonów, ponad 120 odcinków, zostało skrócone do opowiastki o garstce osób (które poznaliśmy na samym początku) oraz ich relacjach!

Motywy, które mnie najbardziej bawiły – odnośniki kulturowe, projekt DHARMA, testy psychologiczne, eksperymenty naukowe, problemy medyczne, istota setek znaków i samych liczb – wszystko to zostało wrzucone do kosza i pominięte w tym dennym i przewidywalnym zakończeniu! W zasadzie stanawiam się, po co to było? Przecież można było zrobić serial o grupce osób, które lądują w wyniku wypadku na wyspie. Potem kłócą się, kochają albo ze sobą walczą aby w końcu być jednak razem i cieszyć się happyendem.

Jeszcze pół biedy gdyby zakończenie było jakimś wielkim spektakularnym niedopowiedzeniem. Takim nagłym urwaniem wszystkiego z milionem niedokończonych wątków. Niestety nawet tak się nie stało – wszystkie dla mnie interesujące wątki zostały otwarte, za to te społeczne, związane z relacjami między ludźmi, podszyte dużą ilością emocji doczekały się zakończenia… Biję się z myślami, czy napisać jak to się skończyło ale chyba jednak nie napiszę – niech zainteresowani sami zobaczą…

Tak czy inaczej wielka szkoda ale z tego co widzę na amerykańskich forach i stronach pełen zachwyt! Co by nie było w pewnym momencie serial (sezony3-5) stał się już pewnie za trudny w odbiorze dla przeciętnego zjadacza hamburgerów więc w sezonie 6 powrócili do słabego stylu z pierwszego sezonu (o czym pisałem kilkukrotnie) i tak też zakończyli!

Bardzo ładny tekst, z którym zgadzam się prawie w 100%, przeczytałem na forum strony www.zagubieni24.pl w wątku 6×17-18 The End (autor wpisu Drake84pl):

Na początku wydawało mi się że będzie to serial pełen zagadek które kiedyś tam się rozwiążą a przy każdym z rozwiązań człowiek zrobi wielkie oczy  i szok. Myslałem że będzie to serial dla ludzi myślących ale w połowie doszli chyba do wniosku że kopią dołki sami pod sobą i że nie będą wstanie sprostać oczekiwaniom fanów więc pozostałą część serialu uprościli, dodali więcej wybuchów i zakończyli amerykańskim melodramatem w stylu „żyli długo i szczęśliwie … aż umarli” Równie dobrze można cały serial porównać do „wsiada facet do windy z zieloną świnią i zaczyna śpiewać pawarottiego koniec kropka” czyli początek z rozmachem pełen zagadek a potem ktoś bierze nożyczki, ucina akcję i wszystko się kończy nie wiedząc gdzie, jak, po co i dlaczego.

Tak czy inaczej przez te ostatnie 6 lat obejrzałem kilka naprawdę dobrych kawałków świetnego kina przygodowo-fantastycznego i to powinno się liczyć! Przez ten cały czas zastanawiałem się, czy serial Lost stanie się czymś wielkim w historii TV i rzeczywiście tak się stało, z tym że ta wielkość nie jest niestety tak „wielka” jak się spodziewałem…

Namaste!

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:
.

Może zainteresować Cię jeszcze:

16 komentarzy

  1. @Jakub, to robi się już nudne… po raz kolejny jak czytam wpis na Twoim blogu, to mam wrażenie, że spisałeś moje myśli i opinie (no może znajdzie się kilka takich gdzie się nie zgadzamy, ale nie o tym chciałem pisać)…

    Ja rozumiem, że autorzy sami przyznali, że nie chcieli wszystkiego tłumaczyć, by uniknąć „milichondriów” z Gwiezdnych Wojen, ale tutaj po prostu spaprali sprawę. Najbardziej im chyba nie daruję tego, że rozgrzebali wiele wątków, a potem je totalnie zmarnowali. Np. postacie Walta, czy też Aarona, które zapowiadały się bardzo ciekawie i wydawało się, że odegrają istotną rolę.

    Dobre dzieło poznaje się nie po tym, że już nie da się do niego nic dodać, ale że nie można nic z niego usunąć by nie rozsypać całości. Niestety w Lostach wiele wątków można by wyeliminować (np. wspomniany Walt, czy nawet Widmore) i nic się nie stanie… :(

    Mi zakończenie przypominało ckliwą wersję końca ostatniej powieści cyklu o Narni C.S. Lewisa („Ostatnia Bitwa”), tyle że tam było one zrobione lepiej. N.b. tamto też mi się nie podobało z uwagi na zbyt nachalną chrześcijańską propagandę.

    Tak sobie myślę jak mogłoby wyglądać to zakońćzenie by mnie usatysfakcjonowało?… Największą zaletą piątego i początku szóstego sezonu było dla mnie to, że nie do końca było wiadomo, kto na wyspie jest „dobry”, a kto „zły” i czy te pojęcia mają w ogóle sens. Niestety pod koniec rozwiązało się to w najbardziej trywialny i oczywisty sposób. Ale poteoretyzujmy…

    Flockowi udaje się zniszczyć wyspę. Okazuje się, że nie jest on złem wcielonym, ale zwykłym nieszczęśnikiem, który chce się uwolnić. Nagle okazuje się, że świat alternatywny (który jednak jest naprawdę światem alternatywnym) nie powstał na skutek wybuchu bombki w 5 sezonie, ale na skutek tegoż zniszczenia wyspy. Jako, że czas tam jest pojęciem względnym, to w tym innym świecie wyspa nigdy nie istniała…

    No więc stało się to okropne zło, światełko zgasło, i świat jest… inny. Jakob okazuje się być wykorzystany do chronienia czegoś co dla kogoś może i było ważne, ale dla istnienia świata i życia nie jest. Tu pojawia się pole do popisu jak może być ten inny świat — w istotny sposób, ale jednak istniejący — daje to masę możliwości odniesień do różnych nurtów filozofii. N.p. świat „z wyspą”, to świat w którym przeznaczenie decyduje o życiu ludzi, a ten bez to taki, gdzie nic takiego nie istnieje i oni sami o sobie decydują. Ma potencjał?

    Albo wyspa — istnieje Bóg, bez wyspy — nic takiego nie ma. Chociaż to mogła by być krytyka religii niestrawna dla konserwatywnych Amerykanów. Swoją drogą tego typu motyw (gdzie na dodatek zwykły człowieczyna okazuje się silniejszy od Boga) został przedstawiony w świetnej trylogii Philipa Pullmana „Mroczne Materie”, której pierwsza część została niestety sfilmowana z uwzględnieniem tych konserwatywnych Amerykanów i z powieści pełnej odniesień do filozofii i historii literatury zrobiono bajeczkę dla dzieci (naprawdę gorąco polecam przeczytanie, jeżeli zechcesz mogę pożyczyć bądź to pocztą, bądź kiedy odwiedzisz Łódź).

    Do tego powtórzę się… pokażcie że te intrygujące pootwierane wątki, o których już wspomniałem, mają znaczenie, a nie służyły jedynie wypełnieniu czasu pomiędzy reklamami.

    Kończę, bo mój komentarz zrobił się chyba dłuższy od wpisu. Dodam tylko, że ostatni Lost Untagled też mi nie przypadł do gustu (może z wyjątkiem sceny z „Kate”).

    Już wiem w czym się nie zgadzamy ;) Mi pierwszy sezon się podobał…

  2. Cześć Jakub,

    świetny wpis:) Gdy Lost wszedł na ekrany, byłam zafascynowana i uzależniłam się:), ale po pewnym czasie, dokładnie wtedy, gdy opisujesz spłycenie tego serialu, po prostu przestałam go oglądać, stwierdziłam, że szkoda czasu.

    Ale początek mieli naprawdę dobry i ktoś z bujną wyobraźnią tworzył fabułę. Zresztą jestem fanką wody, morza, ciepła, pięknych soczystych kolorów i to wszystko dodawało uroku serialowi:)

    Ciekawa jestem jak się skończył, chyba gdzieś poszukam wpisu na ten temat, bo nie oglądam telewizji i nie zobaczę ostatniego odcinka. Jeśli znasz, jakieś miejsce, gdzie mozna o tym przeczytać, będzie miło, jeśli napiszesz.

    Pozdrawiam
    Justyna

  3. Nie czytałem serii wpisów o Lostcie, nie oglądałem serialu (tylko 1/2 s1). Ale z bloga znajomego podlinkuję ciekawy wpis o zakończeniu Losta.
    http://youcantranslate.blox.pl/2010/05/Zoltki-wyjasniaja-o-co-chodzilo-w-Zagubionych.html

  4. No tak… to wyjaśnia wszystko ;)

    Czy ktoś jeszcze ma propozycję własnych zakończeń?

    @Justyna: http://zagubieni24.pl/ — tam masz wszystko łącznie z odcinkami…

  5. I jeszcze kilka pytań, na które ja też chciałbym poznać odpowiedzi…

    http://www.collegehumor.com/video:1936291

  6. @Maciek – Niestety, jak widać film był przeznaczony ostatecznie dla innej widowni niż my :) Z tego co widzę w sieci – więcej osób jest zachwyconych finałem niż narzeka tak jak my :P

    @Justyna – Witam na mojej stronie i dziękuję za wpis. Opisy poszczególnych odcinków Lost odnajdziesz na stronie proponowanej przez Maćka ale zerknij również na http://pl.lostpedia.wikia.com/

    @SpeX – Idea, że to wszystko jest jedynie snem Vincenta przewijał się wielokrotnie u różnych komentatorów :)

    @Maciek – Filmik z pytaniami robi wrażenie i pozostawia niestety jeszcze większy niesmak. Za podlinkowany tekst właśnie się zabieram :)
    Tymczasem polecam całkiem niezły komentarz autorstwa Jarosława Rafy:
    http://ultra.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=248

  7. Super info, dzięki:)

    @ Maciek i Jakub, dziękuję za ciekawe linki.

    Szczególnie podobał mi się komentarz jednego z bywalców forum zagubieni24.pl, który napisał w swojej interpretacji o tym, czym dla niego była wyspa i jak traktowała przybyszów, czy przechodzili zmiany w swoim życiu na lepsze czy wracali do wcześniejszej stagnacji. Naprawdę super spostrzeżenie.

    Pozdrawiam

    Justyna

  8. Mogło być tak pięknie a wyszło jak zawsze. Od chyba 2 odcinka ostatniej serii nie łudziłam się że zakończenie będzie czymś spektakularnym na co warto czekać no ale czekałam… Hm nawet nie można powiedzieć że się zawiodłam bo to by znaczyło że nie do końca było to to czego chciałam w tym przypadku bardziej pasuje stwierdzenie iż nie wierzę że zakończenie nastąpiło. Było to tak słabe że nawet nie wydaje mi się że to był koniec.

    Swoją drogą dnia następnego w mej głowie zrodził się pomysł co można by było powiedzieć na końcu tzn w ostatnim odcinku żeby nie było to marnym, tragiczny, do niczego zakończeniem.

    A gdyby zakończenie było takie – Dharma nadal istnieje i co więcej nadal jest na wyspie i to wszystko, całe cuda, niewyjaśnione sytuacje to jeden wielki projekt naukowy. W ten sposób można by wybrnąć z tego zupełnie nie wyjaśniającego nic zakończenia a nie wyjaśnić nadal dużej części „cudów”.

  9. @Gosia, wiele zakończeń byłoby lepsze niż to co nam zaserwowano. Faktycznie nie wszystko musi być wyjaśnione, ale kurcze mnie najbardziej wkurzyło to, że tyle rzeczy było tak bardzo ważnych (Walt, Aaron itp.) a potem twórcy tak jakby zaczęli liczyć, że o nich zapomnimy.

    Ja jako fan fantastyki uwierzę w najdziwniejsze rzeczy, czary, technologię itp. o ile całość trzyma się kupy (a odkrywanie logiki fantastycznego świata to dla mnie wielka frajda). Tu tego zabrakło :(

  10. @Maciek – Mnie osobiście najbardziej żal jest urwanych wątków związanych z badaniami psychologicznymi i naukowymi (EM, króliki etc.) i samym projektem społecznym DHARMA.
    Co do Aarona – to kiedyś pomyślałem, że zakończenie Losta możze wyglądać tak: Na plaży siedzą Aaron oraz dziecko Koreańczyków i prowadzą rozmowę podobną do tej, którą widzieliśmy w wykonaniu Jakuba i Faceta w Czerni (na początku któregoś odcinka) – co miałby by oznaczać pewną cykliczność problemów jakie pojawiają się w przyrodzie, coś wokół reinkarnacji itd.

    Jeśli chodzi o Twoje ostatnie zdanie to ja podchodzę dość podobnie do sprawy. Jestem np. miłośnikiem Star Treka i to chyba głównie za to, że prezentowane tam pomysły sajens-fikszyn są zazwyczaj dość dobrze przemyślane i konsekwentnie wprowadzane do całego Universum. Dlatego też pojawiające się jedynie sporadycznie w ST niekonsekwencje i odejścia od kanonu drażnią niemiłosiernie. W Star Wars jest dla inaczej – tam jest bardziej baśniowo, więc oczekuję mniej „trzymania się wszystkiego w kupie”. Podsumowując, liczyłem że Lost będzie bardziej jak ST, a tu się okazało, że scenarzyści nie mogli się zdecydować i balansowali między ST a SW i wyszło jak wyszło…
    Jeszcze tylko uwaga na koniec – SW też oczywiście bardzo lubię.

  11. Jeszcze znalazłem taką ciekawostkę – Lost University:
    http://www.lostuniversity.org/

  12. A mi się zakończenie bardzo, bardzo podobało. Zryczałam się jak bóbr i zrozumiałam przekaz, który został nam przez ten serial przekazany, ale widać nie każdy go rozumial. Eh, żal..

  13. @Ania – Cieszę się, że Tobie się podobało, chociaż jak sama widzisz po komentarzach – jesteś tutaj w mniejszości.
    Napisz więc proszę jaki to był ten wspaniały przekaz, którego nie złapaliśmy?
    Ciekawi mnie też, czy jest Ci mnie/nas żal bo nie doświadczam(y) tych samych emocji, czy może dlatego, że czujesz się dzięki temu lepsza?

  14. Haha :-D Mnie też zainspirował ten sam komentarz na zacytowanym powyżej forum.
    Na prawdę szkoda mi tego serialu. Gdyby nie to zakończenie, z chęcią wróciłabym do niego w przyszłości. Wiedząc w jak „kiczowaty” sposób się skończy pozostaje mi czekać na nowy zapierający dech w piersiach. Niestety póki co na żaden taki się nie zapowiada.

    PS. Przyznaj się że ściągałeś pisząc ten wpis :-D
    Mój wpis na blogu

  15. @Daggerka – Witam w moim serwisie i dziękuję za pierwszy komentarz – liczę na częstsze odwiedziny :)

    Co do Lost, to podobno miało być inaczej ale takie zakończenie zostało ułożone ze względu na „żywotne potrzeby widza” (chyba głównie amerykańskiego, chociaż patrząc po polskich forach – również polskiego). Niestety jesteśmy w mniejszości…

    PS. Nie ściągałem, bo jeszcze się wtedy nie znaliśmy :P

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.