Subskrypcja – błędne podejście i przeprosiny
Szanowni Czytelnicy,
Właśnie przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że wciągnięcie adresów e-mail z komentarzy do listy subskrypcyjnej nie było najlepszym pomysłem.
Dlatego też, jeśli ktoś poczuł się tym zniesmaczony albo oburzony – BARDZO PRZEPRASZAM!
Zaraz po wysłaniu tego komunikatu USUWAM WSZYSTKIE adresy z bazy listy subskrypcyjnej.
Jeśli ktoś jednak będzie chciał subskrybować nowości na mojej stronie zapraszam do samodzielnego zapisania się na podstronie SUBSKRYPCJA.
Błądzić to rzecz ludzka i mam nadzieję, że nikt nie obrazi się „na śmierć”…
Jakub Milczarek
.


Sam się wypisałem :P Ja jednak zostaję wierny kanałom RSS.
Jako, że sam wprowadziłem niedawno subskrypcję mailową, to z ciekawością obserwowałem, jak się u Ciebie sprawa potoczy. Nikogo sam nie dodawałem do listy subskrybujących i chciałem widzieć, jak to wyjdzie u Ciebie. Już przy czytaniu pierwszej notki czułem, że mogą być pretensje ze strony komentujących. Przecież subskrypcja mailowa im nie jest potrzebna, bo oni już Cię w jakiś sposób obserwują. Ona jest najlepsza dla nowych użytkowników, którzy nie korzystają z RSSów ;).
@Marcin Łuniewski – ja osobiście też wolę RSS ale wiele osób ma inaczej…
@Yagbu – Po pierwsze witam i dziękuję za komentarz – zapraszam do kolejnych!
Co do samej sprawy to ja się długo wahałem, czy zaimportować te adresy czy nie. Tak czy inaczej w efekcie importu i rozesłania informacji o jednym wpisie: jedna osoba miała pretensje i cztery od razu się wypisały.
Po wysłaniu następnego dnia informacji, że jednak wszystkich wykasuję – cztery inne osoby napisały oddzielne maile z informacją, że nie ma problem i wręcz chcą być na liście, po czym się zapisały.
Myślę, że teraz przez najbliższy tydzień 1-2 osoby dziennie będą się same dodawały…
podobnie jak mój imiennik – wolę RSS, a z listy wypisałem się samodzielnie ;) Fajnie, że istniała taka możliwość, bo zawsze to mniej zachodu, jak w przypadku pisania próśb o usunięcie z listy.