GoldenLine.pl  FaceBook  linkedin  Profeo  Google+  Nasza-Klasa  FILMWEB  wiki  last.fm  Flickr  linkedin  Allegro  EveryTrail

Internetowy temat wspominkowy

11 czerwca 2009 | 6 komentarzy | Kategorie: Inne

Dziś mam dużo pracy, więc będzie tylko filmik, który dostałem kilka dni temu od Radka SQ7UFO.

Jest to takie małe wspomnienie z początków Internetu wdzwanianego (dialup).

Minie pewnie jeszcze kilka lat i będę w niszowej grupie osób, które pamiętają te cudowne dzwięki. Ta sama grupa pewnie nigdy nie zapomni minut, a nawet godzin wyczekiwania i „modlitw” – czy tym razem się uda… wdzwonić. Każdy liczący się „informatyk” w tamtych czasach musiał znać koniecznie DNSy TPSA na pamięć, kod do Windowsa 3.1, potem Windowsa 95 i Windowsa 98 oraz jeszcze parę równie istotnych (!) rzeczy, które teraz można znaleźć po wpisaniu odpowiedniego pytania wujkowi google :)

W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że w moim Liceum (o ktorym na pewno jeszcze napiszę) wszyscy tzw. „informatycy” obowiązkowo nosili w klapie mundurka szkolnego jakiś układ scalony, a potem nawet procesory 386 albo 486 :)

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:
.

Może zainteresować Cię jeszcze:

6 komentarzy

  1. Łezka sie oku kręci ;) Czasy kiedy nie było jeszcze „dzieci neostrady”, a Internet był jak Dziki Zachód czekający na odkrywców :P

  2. Radek a gdzie masz kapelusz i rewolwer no chyba że Ty nie brałeś udziału w najazdach na Internet :)

    Niestety nie doświadczyłam osobiście tego cudu techniki jakim był modem „wdzwaniający” ale coś nie coś pamiętam… Jak ktoś miał Internet to był już nie lada człek.

  3. No ja też pamiętam to ślęczenie po nocach (było o połowę taniej) różne (nie zawsze skuteczne, zawsze magiczne) metody przyspieszania, i rachunki (znajomych) za 2h połączenia z wyspami Św Tomasza. No a teraz łatwiej mi docenić wygodę internetu prawie wszędzie.

  4. Straaszneeeeeeee.. jeszcze to słyszę czasami we śnie..
    i ręce mi się trzęsą jak wspomnę ile razy trzeba było czasami zaczynać od początku..
    A potem była TOYA.. kabel i też horror.. brrr…
    wciąż w ogonie świata..

  5. Ja to raczej pamiętam jako rzecz przysparzającą ból głowy wiatr… Mój brat „robił za testera” bezprzewodowego internetu i pamiętam jego codzienne rozmowy co znów nie działa i dlaczego. Przyjemność wdzwaniania mieliśmy pominiętą gdyż mieliśmy sieć z sąsiadem który to za nas robił.

  6. Cudowny dzwięk – oczywiście jeżeli dochodziło do połączenia i te liczenie minut i ilości „wdzwaniania się” :-) żeby potem rachunek nie był za duży!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.