GoldenLine.pl  FaceBook  linkedin  Profeo  Google+  Nasza-Klasa  FILMWEB  wiki  last.fm  Flickr  linkedin  Allegro  EveryTrail

Anioły i Demony

20 maja 2009 | 11 komentarzy | Kategorie: Film

Anioły i Demony Wczoraj wybraliśmy się do kina na nową superprodukcję hollywoodzkiego kina p.t. „Anioły i Demony”. Mój prywatny podtytuł „Podstawy religioznawstwa i historii sztuki – dla idiotów. Odcinek 2”.

Myślę, że już ten wstęp pozwala przewidzieć, co myślę o tym filmie… ale i tak pozwolę sobie napisać trochę więcej szczegółów.

Mniej więcej dwa lata temu miałem przyjemność (?) przeczytać książkę Dana Browna p.t. „Anioły i Demony”, jako że była bardzo zachwalana przez wielu znajomych i nieznajomych. Przebrnąłem przez nią w wielkich trudach, głównie ze względu na to, iż czytelnik jest traktowany przez autora, jako półgłówek, albo co najmniej skończony ignorant. Ale ja już tak mam, że jak zacznę czytać książkę, albo oglądać film staram się zawsze wytrwać do końca, no może prawie zawsze…

Brown na kilkuset kartach tej bestsellerowej (!) powieści pozwolił sobie na pomieszanie wielu tzw. faktów, które na siłę były przedstawiane jako prawdziwe. Powtarzał po 100 razy różne mądrości i nauki, tak aby każdy czytelnik mógł zapamiętać, a potem powtarzać znajomym i wychodzić na mądrego. Samo tempo akcji było godne wyścigu ślimaków. Opisy „przyrody” można odnaleźć chyba dłuższe tylko w „Panu Tadeuszu”, ale w przypadku tego ostatniego przynajmniej można docenić kunszt literacki. Pan Brown bynajmniej 13-zgłoskowcem nie pisuje :) Tak czy inaczej książkę „Anioły i Demony”, tak samo jak „Kod Leonarda” oceniam raczej dość słabo.

OK, ale nie o książkach miałem pisać tylko o filmie…

Chociaż na wstępie jeszcze powiem, iż oceniam, po reakcjach sali, że nie więcej jak 10-15% osób na widowni zapoznało się z lekturą przed filmem. Takie czasy…

Sam film jest dość wierną ekranizacją książki, z drobnymi różnicami, o których za chwilę. Tempo w filmie jest porównywalne z tempem w książce (ślimaki), ale to jeszcze nic, bo stopień nasycenia utworu „naukami” jest dla mnie osobiście nie do zniesienia. Mam na myśli np.:
- tłumaczenie (kilkukrotne) jak wygląda znak papieski itp.;
- powtarzanie, chyba trzykrotne w jednej scenie, jak nazywał się Rafael;
- wielokrotne wykłady (nagle spowalniające akcję) na temat historii powszechnej itd.

To tylko trzy przykłady, które można by mnożyć w nieskończoność…

Jeśli chodzi o różnice, to myślę że warto wymienić brak informacji w filmie o tym, że Kamerling był prawdziwym synem Papieża, a nie w przenośni. Dodatkowo w książce więcej „dzieje się” pomiędzy dr. Langdonem, a Kamerlingiem.

Tyle o minusach, bo są też plusy :)

Cała akcja dzieje się w Rzymie i Watykanie, czyli w miejscach wprost przepięknych! Zdjęcia są zrobione naprawdę bardzo dobrze. Kolory, ujęcia, klimat oświetlenia nocnego miasta – wszystko to robi świetne wrażenie. Jakoś trzeba było nadrobić fabułę efektami…

Tom Hanks jest taki „rozmymłany” i „zagubiony” jak zawsze. Dlatego też osobiście wolę Go w filmach typu: „Forrest Gump” albo „Terminal”. Ten drugi film jest raczej mało popularny, a wg mnie świetny i warty obejrzenia.

Tak więc podsumowując, można wydać na ten film kilka złotych, ale raczej dla efektów specjalnych i ciekawych zdjęć, bo na pewno nie dla fabuły.

Mam nadzieję, że Gosia i Rafał, z którymi byłem w kinie, również napiszą od siebie kilka słów o filmie.

A teraz na koniec ciekawostki:

  • Zaobserwowałem, że aż cztery razy dość wyraźnie w polu kamery pojawiała się flaga Armenii i trzy razy Kuby, a inne już raczej jednorazowo – dlaczego?
  • Jest też motyw, a w zasadzie dwa, dla miłośników tzw. poloników – pojawia się relacja w języku polskim, telewizji TVN :)
  • Przynajmniej dwa razy widać portret Jana Pawła II (raz na Placu św. Piotra, drugi raz przy grobie), co ciekawe i nie wszyscy wiedzą: książka D. Browna powstała w 2000, czyli kilka lat przed śmiercią JPII.
  • Co dla mnie osobiście ciekawe – wyobrażałem sobie Archiwa Watykańskie dokładnie tak, jak zostały pokazane na filmie.

Oficialny serwis o filmie: http://www.angelsanddemons.com/

Poniżej przedstawiam oficjalny zwiastun:

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:
.

Może zainteresować Cię jeszcze:

11 komentarzy

  1. Film był i w sumie więcej nie jestem w stanie powiedzieć. Wydaje mi się że trochę przesadzasz z oceną filmu oraz książki. Nie mogę powiedzieć że jestem nimi zachwycona jednak nie widzę również tak wielu wad. Faktem jest iż tłumaczenia pewnych znaków, wydarzeń itp zdarzają się dość często ale czy w innych filmach jest tego mniej. No właśnie chyba nie.

    Jeżeli ktoś by mnie spytał czy mu polecam ten film to niestety nie byłabym w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby jednak pytanie brzmiało co lepiej zrobić – obejrzeć film czy przeczytać książkę – to na pewno powiem że wolę książkę. Film jest w miarę dobrą adaptację jednak mimo wszystko lepiej było przeczytać książkę niż obejrzeć ten film.

  2. Może i przesadzam, ale to jest przecież subiektywna ocena i każdy czytający o tym wie, albo powinien wiedzieć :)
    Ja generalnie tak właśnie odbieram tego typu filmy i pewnie już nic na to nie poradzę. Może wytłumaczę o co mi chodzi – bardzo lubię wielkie produkcje historyczne, ale wymagam od nich aby historia była historią, a fabuła (czyli część fikcyjna) niech będzie po prostu atrakcyjnie wplątana w historyczne fakty.
    Tak jak wielokrotnie już mówiłem – książki i filmy oparte na pomysłach D. Browna generują niezmierzone rzesze ludzi, którzy myślą, że coś wiedzą o religiach, o symbolach, o historii itd… A jak jest naprawdę nietrudno się domyśleć…

  3. Osobiście nie byłem na tym filmie i nie zamierzam, czytałem książkę „Kod Leonarda” (jeżeli dobrze pamiętam ;-) ), potem oglądałem film – jednym słowem żenada. Coś dla jak to celnie ujełeś „… dla idiotów”. Jeżeli „pierwsza” część taka była to dziękuję za „drugą”. A do tego jeszcze ta reklama medialna…

  4. RafałC

    Nie czytałem książki i okazuje się, że dobrze, bo w tym czasie mogłem zrobić coś konstruktywnego (np. spać).
    Film natomiast zasługuje na pochwały z przyczyn estetycznych. Piękne ujęcia Wiecznego Miasta, nie nazbyt dosłowne ukazanie kolejnych trupów.
    Fabuła niewątpliwie kryminalna, podszyta political-fiction, w dość interesującym kontekście, sporo jednak traci na epickich dłużyznach o których wspominałeś Kuba. Może to ma być nawiązanie do sposobu działania Kościoła?
    Interesujący może być walor edukacyjny, ale tylko na poziomie prawa (i obyczaju) kanonicznego związanego z wyborem papieża. Liczne pozostałe informacje – szczególnie związane z naukami przyrodniczymi wydają się być (najłagodniej) daleko idącym uproszczeniem. Odpychające jest to, że nawet ciekawe rzeczy są wypowiadane po wielokroć i raczej bez szacunku dla poziomu intelektualnego widza.
    Nie poszedłbym drugi raz. Wieczne Miasto może jeszcze będzie mi dane zobaczyć.

  5. Rację masz Kuba, ale wychodzę z założenia, że lepsza taka historia niż żadna. W sensie, że zawsze mogło być gorzej. Można było zrobić ten film naprawdę porządnie, dobrze, bez zbędnego efekciarstwa i wykładania po 5 razy tego samego, ale wówczas ludzie by go nie obejrzeli albo nie zrozumieli. Niestety – takie czasy nastały.

  6. „Cała akcja dzieje się w Rzymie i Watykanie, czyli w miejscach wprost przepięknych! Zdjęcia są zrobione naprawdę bardzo dobrze. Kolory, ujęcia, klimat oświetlenia nocnego miasta – wszystko to robi świetne wrażenie. Jakoś trzeba było nadrobić fabułę efektami…” To tu się ładnie nabrałeś iż to Rzym i Watykan:D
    Placu Św. Piotra > wybudowana replika
    watykańskie komnaty > Pałac królewski Reggia di Caserta na południu Włoch
    I tak samo główne kościoły nie są oryginalne.

    A ja się właśnie zastanawiam czy iść czy doczytać książkę (jestem w połowie)

  7. @Kamil Maciejewski – o jakiej historii piszesz? Jeśli ogólnie to OK – bo w tym filmie nie było jej zbyt wiele ;) A czasy jakie nastały to każdy widzi, nie ma co rozpaczać tylko cieszy się, że nie płyniemy w głównym nurcie nijakości…

    @SpeX – po pierwsze witam na mojej stronie i dziękuję za wpis. A teraz do rzeczy:
    OK – jeśli tak jest, jak piszesz, to co do Placu św. Piotra masz rację, dałem się nabrać…
    Jeśli chodzi o wnętrza w Watykanie – to akurat też zastanawiałem się jak to możliwe, żeby dostali zgodę na kręcenie w nich filmu :)
    Co do kościołów – znów masz rację, ale nie jestem specjalistą i nie jestem w stanie tego poznać.
    Wydają mi się natomiast „prawdziwe”: ulice, place, widok zamku, fontanna, w której topi się jeden z kardynałów i Panteon – bo to wszystko jakiś czas temu widziałem na własne oczy. Ale oczywiście to też może być iluzją :)
    Tak czy inaczej nie zmienia to mojej opinii o filmie – „elementy widokowe” były OK, w odróżnieniu od…

    Na Twój dylemat końcowy mogę podpowiedzieć: doczytać książkę, a potem iść zobaczyć. Osobiście uważam, że gorsze filmy (naprawdę szmirowate) też warto oglądać, żeby wyrabiać sobie opinię, a nie polegać na cudzym zdaniu…

  8. Panie Jakubie, jesteś pan ignorantem nie dostrzegającym potrzeb społecznych … takie filmy, są, były i będą potrzebne, pamiętaj Jakubie – To Miś na skalę naszych możliwości …

    BAjoo… by iGreen

  9. @green power – Lepiej bym tego nie ujął…

  10. „Kod” w wersji książkowej mi się podobał, ekranizacje uważam za kompletną porażkę. „Anioły” czytałem w wersji oryginalnej więc nie wiem czy polska oddaje w pełni „tragizm” tej publikacji. Pamiętam, że czytając ją zastanawiałem się czy może być gorzej … po czym przewracałem kartkę i … o dziwo dało się. Jedna z niewielu książek które wywołała moje negatywne reakcje, a wierz mi czytałem wiele „odjechanych” :)

  11. Jakiś czas temu książkę przeczytałem i mi się bardzo podobała – wartka akcja, dobry pomysł na intrygę. Następnie przeczytałem „Kod Leonarda” i się bardzo niemile zaskoczyłem – to był ten sam szablon tylko innymi imionami/miastami wypełniony… Co do filmu to „Kod Leonarda” mi się nie poddobał, ale „Anioły i Demony” były całkiem wporządku. Była ciekawa akcja i tego się spodziewałem. Co do antymaterii i innych podobnych wątków na ten temat to przymykam oko – spodziewałem się kina akcji i je dostałem. I pod tym względem film mi się podobał i zdecydowanie jest to lepsza ekranizacja niż ekranizacja „Kodu Leonarda”

    Pozdrawiam

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.